Reklama

Zatrzęsienie nowych budów

Deweloperzy rozpoczęli w ciągu ostatnich 12 miesięcy budowę 70,2 tys. mieszkań, a na dalsze 81 tys. uzyskali pozwolenie - wynika z danych GUS.

Aktualizacja: 17.03.2015 16:01 Publikacja: 17.03.2015 15:28

Przez ostatni rok firmy rozpoczęły budowę 70,2 tys. mieszkań

Przez ostatni rok firmy rozpoczęły budowę 70,2 tys. mieszkań

Foto: Fotorzepa

- Przez ostatni rok firmy oddały 57,8 tys. mieszkań. To o 2,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Aktualną aktywność deweloperów lepiej obrazuje liczba rozpoczynanych budów, a ta rośnie o ponad jedną czwartą - mówi Marcin Krasoń, ekspert firmy Home Broker. - Przez ostatni rok przedsiębiorstwa rozpoczęły budowę 70,2 tys. mieszkań, o 26,2 proc. więcej niż rok wcześniej - dodaje.

Po statystykach dotyczących liczby wydawanych pozwoleń na budowę widać, że i w kolejnych kwartałach możemy oczekiwać sporej liczby rozpoczynanych budów.

- W ostatnich 12 miesiącach deweloperzy otrzymali pozwolenia na budowę 81047 lokali mieszkalnych, tylu pozwoleń nie dostali oni od lata 2012 r. W samym lutym pozwoleń wydanych deweloperom było 6925 - podaje Marcin Krasoń.

Podkreśla, że duża aktywność deweloperów na rynku świadczy o ich wierze w to, że dobra koniunktura na rynku będzie trwać i to mimo zaostrzenia polityki kredytowej.

- Za wzrostem popytu na mieszkania z rynku pierwotnego stać będą m.in. program "Mieszkanie dla młodych" oraz działalność Funduszu Mieszkań na Wynajem. Pierwszy wspiera młodych ludzi kupujących swoje pierwsze mieszkanie, pod warunkiem, że kupują je od dewelopera. Drugi zaś będzie inwestował w nowe mieszkania w kilku największych miastach i wprowadzał je na rynek najmu - tłumaczy Marcin Krasoń.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem najbliższe miesiące na rynku upłyną pod znakiem adaptacji kupujących do nowych zasad kredytowych (wyższy wkład własny) oraz oczekiwania na nowe limity programu "Mieszkanie dla młodych" (na przełomie marca i kwietnia).

- Natomiast na przełomie pierwszego i drugiego półrocza oczekujemy wejścia w życie zmian w programie "MdM", które zwiększą dopłaty i dostępność programu dla rodzin wielodzietnych, co powinno dodatkowo zwiększyć zainteresowanie rynkiem pierwotnym - uważa Marcin Krasoń.

9 powodów do wzrostów cen mieszkań

Bardzo dobra sprzedaż deweloperów, napędzana zakupami inwestycyjnymi i tanim kredytem, oraz programy pomocowe ze strony państwa mogą powodować wzrost cen na rynku nieruchomości - twierdzą analitycy Home Broker.

Państwo skupi mieszkania od deweloperów

Fundusz BGK Nieruchomości powołany przez Bank Gospodarstwa Krajowego na potrzeby programu Fundusz Mieszkań na Wynajem, chce wydać w najbliższych 3 latach 5 mld zł na zakup mieszkań, które będą przeznaczone na wynajem. Fundusz planuje zakup całych budynków lub klatek, tak aby łatwo było nimi zarządzać.

Reklama
Reklama

Zgodnie z zapowiedziami, większość z zaplanowanej kwoty 5 mld zł ma zostać wydana w najbliższych dwóch latach, co oznacza skupienie od deweloperów około 20 tys. mieszkań i tym samym uszczuplenie oferty rynkowej. Ograniczenie podaży w warunkach stabilnego popytu może powodować presję na ceny, jeśli deweloperzy nie zdążą uzupełnić oferty wprowadzając do sprzedaży nowe projekty.

"Mieszkanie dla Młodych" napędza popyt

W połowie roku powinny wejść w życie zmiany w programie "Mieszkanie dla Młodych", które między innymi umożliwią rodzinom wielodzietnym jednorazowe dofinansowanie do zakupu mieszkania w wysokości nawet ponad 100 tys. zł.

BGK uważa, że zainteresowanie "MdM" może znacząco wzrosnąć. Środki przyznane w ramach programu dopłat mogą być przeznaczone na obowiązkowy wkład własny, co dla wielu młodych osób jest odciążeniem przy zakupie nieruchomości. Poza obowiązkowym wkładem (obecnie min. 10 proc. wartości mieszkania), trzeba jeszcze posiadać środki na wykończenie wnętrza i opłaty okołotransakcyjne.

Wielu deweloperów wykorzystuje program "MdM" w działaniach marketingowych i dostosowuje nowo budowane inwestycje do wymogów programu. Jeśli wojewodowie dostosują limity do warunków rynkowych, zainteresowanie dopłatami może znacząco wzrosnąć.

Kredyt najtańszy w historii

Reklama
Reklama

Najniższe w historii stopy procentowe nie pozostaną bez echa na rynku. Niższe oprocentowanie, a co za tym idzie niższa rata kredytu mieszkaniowego, zwiększa dostępność mieszkań.

Po pierwsze, zyskają gospodarstwa domowe, które dotychczas nie miały zdolności kredytowej i żaden bank nie chciał im dać kredytu oraz ci, którzy nie chcieli zaciągać kredytu ze względu na zbyt duże obciążenie dla domowego budżetu.

Kolejną grupą beneficjentów są osoby, które chcą zmienić mieszkanie na większe. Obecnie rata przeciętnego kredytu na 200 tys. zł na 30 lat wynosi mniej niż 1000 zł, na 300 tys. zł - poniżej 1500 zł, a przy kredycie na 400 tys. zł - poniżej 2000 zł miesięcznie.

Coraz więcej inwestorów

Niskie stopy procentowe spowodowały również masową obniżkę oprocentowania lokat bankowych. To skłania wiele osób do przenoszenia środków z rynku finansowego na rynek nieruchomości i inwestycję w mieszkanie na wynajem. Ta forma inwestowania, przy racjonalnych założeniach, umożliwia zysk około 5 proc. netto w skali roku. Jednocześnie, dobrze dobrana nieruchomość może zyskać na wartości, co dodatkowo podnosi opłacalność inwestycji.

Reklama
Reklama

Jak wynika z analizy transakcji dokonywanych za pośrednictwem Home Brokera, odsetek osób płacących gotówką rośnie od kilku lat i obecnie wynosi już niemal 40 proc. wszystkich kupujących. Środki z Unii napędzają gospodarkę Jednym z głównych katalizatorów wzrostu gospodarczego w Polsce były w ostatnich latach unijne fundusze. Sytuacja ta powinna trwać dalej, bowiem co najmniej do 2020 r. Polska pozostanie jednym z największych odbiorców funduszy.

W okresie 2014 - 2020 do naszego kraju ma trafić może łącznie nawet 500 mld euro unijnych środków, które zostaną przeznaczone na rozwój kraju. Rosnące PKB i zarobki powalają oczekiwać podniesienia poziomu życia i sytuacji gospodarczej Polaków, a to będzie stymulować rozwój rynku nieruchomości w najbliższych latach. Według statystyk GUS, ponad połowa gospodarstw domowych o złej sytuacji materialnej mieszka w budynku oddanym do użytkowania przed 1961 r. Jednym z następstw poprawy ich sytuacji finansowej będzie zwiększenie powierzchni mieszkania i liczby pokoi.

„Frankowe" mieszkania ograniczają podaż

W Polsce od 2000 r. udzielono 775 tys. kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim, z czego 210 tys. zostało już spłaconych. Obecnie aktywnych jest nadal 565 tys. kredytów w szwajcarskiej walucie. Najwięcej z nich zostało zaciągniętych w latach 2006-2008, po kursie od 2 do 2,5 zł za franka. Do dziś kredyty te mają spłacone 20-25 proc. kapitału.

Po ostatnim niekorzystnym wzroście kursu, który utrzymuje się na poziomie ok. 4 zł, wartość zadłużenia tych zobowiązań może wynosić nawet 160 proc. początkowej kwoty. Dla przykładu, saldo kredytu zaciągniętego w 2007 r. na kwotę 300 tys. zł na 30 lat, obecnie wynosi około 480 tys. zł. To praktycznie uniemożliwia sprzedanie tego mieszkania, bo nawet zakładając że ceny się nie zmieniły, aby teraz sprzedać to mieszkanie za 300 tys. trzeba byłoby dopłacić do banku jeszcze 180 tys. zł. To ogranicza podaż mieszkań i wyłącza z obrotu wiele tysięcy nieruchomości.

Reklama
Reklama

Polacy będą się przeprowadzać

Ze statystyk Eurostatu wynika, że przeciętnie 17 proc. obywateli Unii Europejskiej mieszka w przeludnionym mieszkaniu. W Polsce wskaźnik ten jest znacząco wyższy i wynosi 46,3 proc. W Belgii na mieszkania przypada średnio 2 - 3 pokoje, podczas gdy w Polsce przeciętna wynosi dokładnie 1. To daje spory potencjał rozwoju rynku nieruchomości, bo wielu właścicieli może chcieć w kolejnych latach zamienić swoją nieruchomość na większą. Według statystyk, jedynie w Rumunii i na Węgrzech odsetek obywateli mieszkających w za małych mieszkaniach jest wyższy niż w Polsce.

Deweloperzy planują podwyżki cen

Po rekordowym pod względem sprzedaży roku, deweloperzy ze sporą dozą optymizmu patrzą w przyszłość. Home Broker przeprowadził ankietę wśród reprezentatywnej grupy deweloperów. Wynika z niej, że co piąty deweloper zapowiada na przyszły rok nieznaczne podwyżki cen mieszkań, a co czwarta firma podwyżkę rozważa. Nieco ponad połowa deweloperów nie planuje zmiany cen, ale brakuje chętnych do obniżek. Na obniżki stawek za mieszkanie możemy liczyć jedynie za sprawą czasowych promocji lub wyprzedaży ostatnich mieszkań w inwestycji.

Zamknięty rachunek powierniczy zwiększy koszty

Reklama
Reklama

Po wejściu w życie w kwietniu 2012 r. ustawy deweloperskiej, która obliguje deweloperów do zakładania rachunków powierniczych (otwartych lub zamkniętych), znacznie wzrósł poziom bezpieczeństwa zakupu mieszkania na rynku pierwotnym. Rachunek powierniczy jest specjalnym typem rachunku bankowego, na który wpłacane są środki klientów kupujących mieszkanie w trakcie budowy.

W przypadku otwartych rachunków powierniczych, wraz z postępem prac na budowie środki są wypłacane na konto dewelopera. UOKIK, który chce, aby pozostały tylko rachunki zamknięte. Wtedy deweloper otrzymywałby środki klientów po zakończeniu budowy. Deweloperzy będą więc musieli budować albo za swoje środki (kilka - kilkadziesiąt mln zł), albo na kredyt bankowy. Większość jednak nie posiada takiego zasobu gotówki, co oznacza że będą musieli posiłkować się kredytem, a to podwyższy koszt pieniądza, a więc i całej inwestycji. A ten prawdopodobnie zostanie przerzucony na klientów, w postaci zmian w cennikach. Dodatkowo, z rynku zniknie wiele małych firm, które nie posiadają gotówki i nie otrzymają kredytu.

źródło: Home Broker

Nieruchomości
Seans na filmowych schodach. Czy to bezpieczne i legalne?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama