Kilka nękanych przez susze miejsc na Ziemi w ostatnich latach było miejscem poważnych kryzysów związanych z ograniczonym dostępem do wody - miasta takie jak Kapsztad, Sao Paulo czy Madras zbliżały się do "dnia zero", w którym woda przestałaby być w nich w ogóle dostępna.

 Kapsztad w 2018 roku wprowadził drastyczne ograniczenia w używaniu wody przez mieszkańców, by uniknąć całkowitego wyschnięcia.

W 17 krajach zagrożonych przez deficyty wody (od Indii, przez Bliski Wschód, po Afrykę Północną) rolnictwo, przemysł i miasta zużywają 80 proc. dostępnych źródeł słodkiej wody co roku - wynika z danych WRI zgromadzonych w WRI's Aqueduct Water Risk Atlas.

Oznacza to, że wystąpienie poważniejszej suszy, której w związku ze zmianami klimatycznymi nie można wykluczyć, może doprowadzić do tragicznych skutków.

- Problemy w dostępie do wody to największy kryzys, o którym nikt nie mówi - podkreśla stojący na czele WRI dr Andrew Steer. - Jego konsekwencje to problemy w dostępie do żywności, konflikty i migracje - dodaje.

Najbardziej narażone na deficyty wody są kraje położone na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Deficyty wody mogą doprowadzić na tym obszarze do spadku PKB nawet o 14 proc. do 2050 roku - wynika z szacunków Banku Światowego.

W regionach, które borykają się dziś z deficytami wody zamieszkuje obecnie miliard osób. Do 2025 roku braków wody może doświadczyć 3,5 mld osób - szacuje WRI.