Edwards zmarł we śnie po długiej chorobie w wieku 87 lat.
Jego kilkudziesięcioletnie doświadczenia doprowadziły w 1978 roku do przyjścia na świat pierwszego dziecka z próbówki, Louise Brown. Dzięki tej metodzie, stosowanej na całym świecie, urodziło się dotąd ponad 5 milionów dzieci.
- Jego dzieło, wspólne z Patrickiem Steptoe, uszczęśliwiło miliony ludzi na świecie. Cieszę się, że żył wystarczająco długo, by doczekać za swoją pracę nagrody Nobla - powiedziała Louise Brown dodając, że zawsze traktowała Edwardsa jak dziadka.
- Zaledwie kilku biologów zrobiło tak wiele dla ludzkości - powiedział Peter Brraude, emerytowany profesor położnictwa i ginekologii w King's College w Londynie. - Jego energia, innowacyjne pomysły i odporność na nieustającą krytykę zmieniły życie milionom zwykłych ludzi, którzy dziś mogą się cieszyć potomstwem - dodał.
Profesor Martin Johnson, jeden z pierwszych uczniów Edwardsa, uważa, że był on nie tylko wielkim wizjonerem, ale też pionierem w informowaniu opinii publicznej o postępach nauki. - Będzie brakowało go nam wszystkim - kolegom, studentom, jego rodzinie i wszystkim, którzy dzięki niemu mogli mieć dzieci - powiedział Johnson.
Już w 2010 roku Edwards był zbyt słaby, żeby odebrać nagrodę Nobla. Zrobiła to za niego jego żona Ruth, z którą miał pięć córek.
Przez całe życie utrzymywał, że najsilniejszym motywem jego działania jest przekonanie, że najważniejszą sprawą w życiu jest posiadanie dziecka. - Nic nie jest bardziej wyjątkowe niż dziecko - powtarzał.
Zmarł ojciec in vitro