Ostateczne wyniki w konkursie Eurowizji 2026, po doliczeniu głosów widzów: 

Reklama
Reklama
Ostateczne wyniki 70. edycji Eurowizji

Ostateczne wyniki 70. edycji Eurowizji

Foto: Facebook/Eurovision Song Contest

Wyniki po głosowaniu jury:

Wyniki Eurowizji po głosowaniu jury w poszczególnych krajach

Wyniki Eurowizji po głosowaniu jury w poszczególnych krajach

Foto: Facebook/Eurovision Song Contest

Zanim doszło do tegorocznego finału konkursu Eurowizji, kilka europejskich krajów, w tym Hiszpania należąca do tak zwanej piątki, próbowało podjąć kwestię udziału Izraela, który zdaniem wielu dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy. Jednak Europejska Unia Nadawców uznała, że nie może być mowy o wykluczeniu Jerozolimy z finału na podobnych zasadach jak Rosji po drugiej agresji przeciw Ukrainie w 2022 r.

Eurowizja, czyli Izrael to nie Rosja

Bardzo zdecydowane stanowisko zajęła Austria, która stanęła w obronie Izraela, co dość zrozumiałe, bo „na pierwszej ofierze Hitlera” wciąż ciąży cień odpowiedzialności za ludobójstwo Żydów jak Europa długa i szeroka. Czy jednak poczucie winy wobec jednej nacji musi skłaniać do dwójmyślenia i podwójnych standardów, gdy niegdyś eksterminowany naród dziś prowadzi wojnę przeciwko innemu, w tym przypadku palestyńskiemu, delikatnie mówiąc, bez żadnego związku z zasadami humanitaryzmu?

Europejska Unia Nadawców uznała, że tak. Dlatego można uznać, że ostatnią imprezą, która odbywała się w zgodzie z tradycyjnie pojętymi zasadami Europy, była ta po wykluczeniu Rosji za wojnę w 2022 r., gdy finał wygrał zespół Kalush Orchestra, reprezentanci Ukrainy z piosenką „Stefania”, za którą otrzymali łącznie 631 punktów w głosowaniu jurorów i telewidzów. Wtedy Europa dała wyraz swojej solidarności z ofiarami wojny.

Oczywiście wszyscy wiemy, że Palestyna i jej organizacje to nie same niewiniątka. Wiemy, kto sprowokował konflikt, jednak skala ofiar cywilnych, kobiet i dzieci po stronie palestyńskiej jest dziś nie do pominięcia. A jednak ją pominięto.

Dlatego tegoroczna Eurowizja była świętem świata fikcji – takiego, którego nie ma i być nie może dla wielu wrażliwych ludzi, przejętych spotwornieniem i cynizmem dzisiejszej polityki, biznesu, mediów: ludzi niemogących w takiej sytuacji bawić się bez poczucia odpowiedzialności, a nawet winy na imprezie o rozrywkowym i komercyjnym charakterze, udającej coś, co łączy Europę.

Czytaj więcej

Wiedeń. Antyizraelskie protesty przed finałem Eurowizji. W tle ludobójstwo w Gazie

Eurowizja to bańka muzycznych meteorów

Dodatkowy aspekt znieczulicy stanowi to, że żaden prezenter, ani osoba występująca nawet mrugnięciem, gestem, co dopiero słowem nie zająknęła się na temat tego, co dzieje się na świecie. Pozwolę sobie na małe szyderstwo: tak, jakby Eurowizja dawała komukolwiek szansę na wielką karierę. A przecież będąc muzyczną bańką raz do roku daje taką szansę mało komu: ostatni poszybowali na światowe listy przebojów Włosi z Måneskina, laureaci w 2021 r. Ale żaden inny wykonawca co najmniej ostatnich dwóch dekad takiej kariery nie zrobił. Wcześniej ABBA, Céline Dion. Może Lordi dwadzieścia lat temu. Można policzyć na palcach. Reszta to w dużej mierze muzyczne meteory i kurioza, bo też Eurowizja stawała się królestwem kiczu.

Czytaj więcej

Eurowizja 2026: Alicja Szemplińska awansowała do finału ogłoszona jako ostatnia, Izrael się dostał

Na koniec byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie dodał, że poziom popu w Wiedniu był wysoki. Przebojowo tańczono i śpiewano. Dlatego twierdzę, że poziom popu w Wiedniu był naprawdę wysoki. Wprost proporcjonalnie do konformizmu.