eBay w ostatnim czasie raczej był krytykowany za nie dość szybkie tempo rozwoju, jednak ostatnie wyniki okazały się nawet lepsze od i tak optymistycznych prognoz analityków. W czwartym kwartale przychody serwisu aukcyjnego wzrosły bowiem w ujęciu rocznym o 18 proc., do niemal 4 mld dol. Z kolei zysk zwiększył się o 17,5 proc. do 927 mln dol.

Na 2013 r. serwis prognozuje 16-16,5 mld dol. przychodów i 2,7-2,75 dol. zysku na akcję – więcej niż spodziewali się analitycy. Ich zdaniem ostatnie wyniki to efekt lepszej sprzedaży przez serwis aukcyjny oraz wzrostu wartości transakcji obsługiwanych przez spółkę zależną PayPal.

Ta podała, że w 2012 r. transakcje za pośrednictwem urządzeń mobilnych w jej systemie wyniosły 14 mld dol., 250 proc. więcej niż w 2011 r. To także zasługa prezesa Johna Donahoe, który postawił na wprowadzanie nowych usług, darmowe dostawy czy ułatwianie klientom zwrotu zakupionych towarów. Wszystko to spowodowało wzrost zainteresowania korzystaniem z eBay.

Jednak w Polsce o kondycji rynku aukcji nie decyduje globalny potentat, akurat w naszym kraju ze słabą pozycją na rynku, tylko Allegro. Ten serwis nie podał jeszcze pełnych wyników sprzedaży za 2012 r., ale według ostatnich danych tylko w grudniu sprzedaż za jego pośrednictwem wyniosła 1,1 mld zł. Użytkownicy mogli wybierać prezenty spośród 429 mln wystawionych ofert. W ciągu godziny zawieranych było średnio ponad 17 tys. transakcji.

– Sezon świąteczny po raz kolejny okazał się bardzo udany pod względem finansowym. Wyniki, które prezentujemy, jasno pokazują, że Polacy kupują online  – mówi Katarzyna Kuśnierska, dyrektor zarządzający Allegro.pl.

W Polsce serwis odpowiada za ok. 50 proc. wartości e-handlu. Spada liczba ofert sprzedaży towarów używanych, na rzecz nowych, oferowanych przez e-sklepy.