Piękną opowieść o zachowaniu człowieczeństwa w czasie marnym, o humanizacji stosunków społecznych, która jest możliwa mimo dziejącego się zła, o solidarności wreszcie zafundował nam Marek Nowakowski w „Domku trzech kotów".

Zobacz na Empik.rp.pl

Na podwórko kamienicy przywędrowała pewnego dnia biała kotka z dwojgiem kociąt. Pojawił się też podejrzewany o ojcostwo maleństw kocur przezwany Czarnym Ogonem. I oto nie tylko dla dokarmiającej zwierzęta emerytowanej pielęgniarki pani Ireny czy dla pana Macieja, który bardzo przeżył zgon swojej kotki, ale i dla często aroganckiego, nastoletniego Huberta, i dla introligatora mającego na podwórku swój warsztat, i dla pana Darka, kierowcy autobusu, przyszłość kociej rodziny stała się sprawą wagi pierwszorzędnej.

Najpierw sklecili jej domek z kartonu, następnie zafoliowali, wyłożyli poduszkami i kocykami, ogacili styropianem. Kupowali też karmę, mleko i koci przysmak – wątróbki drobiowe.

„Wszyscy czuliśmy satysfakcję – pisze Marek Nowakowski. – Przygarnęliśmy bezdomną rodzinę. Nie mamy serc z kamienia. Tyle dzieje się złego. Niech chociaż mała, ale dobra rzecz się powiedzie".

Tylko tyle i aż tyle, bo przecież i w takich drobnych sprawach nie wszyscy mówią jednym głosem. I na tym podwórku nie brakowało przeciwników kociarstwa. Zarządowi wspólnoty mieszkańców nie podobał się psujący ponoć estetykę otoczenia postawiony chałupniczym sposobem domek. Kupiono więc nietanią, ale za to dużą, solidną budę dla... kto powiedział, że dla psa, kotom też może służyć.

Przez tę „kocią kołyskę", „przez tę wspólną sprawę – czytamy – zbliżyliśmy się bardzo. Chętnie rozmawialiśmy nie tylko na koci temat. Poznawaliśmy się lepiej".

Ze zgrozą wysłuchali mieszkańcy kamienicy opowieści introligatora, który gdzieś zobaczył, jak wyrostki usiłowały wyłupić kotu ślepia. O takich „bydlętach w ludzkiej postaci" pisał kiedyś i Nowakowski.

Zapamiętałem makabryczną historię o wyrywaniu kotu zębów przez młodocianych sadystów. Tym razem pisarz oszczędził nam podobnych okropieństw. I chwała Bogu, te ostatnie przelewają się przez telewizyjne ekrany.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Prawie 30 lat temu Marek Nowakowski napisał „Opowieść o kocie Gacku". Teraz, po „Domku trzech kotów", widać jak na dłoni, jak ważne są dla niego te niezależne, dumne zwierzaki, które jednak bez ludzkiego wsparcia nie dadzą sobie rady.

Pomagajmy więc kotom, choćby wyłącznie z egoistycznych pobudek, gdyż znacznie poprawimy sobie wtedy samopoczucie. A ma to wartość bezcenną.

Marek Nowakowski

Domek trzech kotów

Świat Książki, Warszawa 2011