Badanie przeprowadzono na Uniwersytecie w Hongkongu. W teście wzięło udział 1442 pracowników służby zdrowia, a wyniki zostały opublikowane w Lancet Microbe.
Naukowcy stwierdzili, że przeciwciała nie są jedyną miarą sukcesu szczepionki w walce z daną chorobą. Ostrzegli jednak, że "różnice w stężeniu przeciwciał neutralizujących, stwierdzone w badaniu, mogą przekładać się na istotne różnice w skuteczności szczepionki".
Osoby, które otrzymały Sinovac miały "podobne lub niższe" poziomy przeciwciał do tych, które zaobserwowano u pacjentów, którzy złapali wirusa i skutecznie zwalczyli chorobę.
To kolejny z rosnącej liczby dowodów na to, że szczepionki wykorzystujące pionierską technologię mRNA - takie jak BioNTech i Moderna - oferują lepszą ochronę przed koronawirusem i jego wariantami niż te opracowane bardziej tradycyjnymi metodami, takimi jak wykorzystanie inaktywowanych części wirusa.
Tradycyjne szczepionki są tańsze w produkcji i mniej skomplikowane w transporcie i przechowywaniu, co czyni je istotnym narzędziem w walce z pandemią w mniej zamożnych krajach.
Epidemiolog Ben Cowling, jeden z autorów raportu, uważa, że ludzie nadal powinni szczepić się szczepionką Sinovac, jeśli nie ma innej opcji, ponieważ pewna ochrona jest zawsze lepsza niż żadna.
- Nie pozwól, aby doskonałe było wrogiem dobrego - powiedział AFP. - Lepiej iść i zaszczepić się szczepionką inaktywowaną, niż czekać i nie zaszczepić się wcale. Wiele, wiele żyć zostało uratowanych przez inaktywowaną szczepionkę - dodał.
Hong Kong jest światowym liderem w badaniach nad koronawirusami od czasu wybuchu epidemii SARS, która rozpoczęła się w południowych Chinach i przetoczyła się przez miasto w 2003 roku.
Miasto oferuje obecnie zarówno niemieckie zastrzyki Pfizer/BioNTech, jak i Sinovac.
Mimo dużej ilości szczepionek, ich przyjmowanie przebiega powoli - tylko 28 procent z 7,5 miliona mieszkańców miasta jest w pełni zaszczepionych dwoma dawkami. Do tej pory podano około 2,6 miliona szczepionek BioNTech i 1,8 miliona szczepionek Sinovac.