[wyimek][b]Masz uwagi?[/b] [b][link=http://blog.rp.pl/zwierzeta/2009/09/20/zolw-zwany-autostrada/" "target=_blank]Skomentuj na blogu[/link][/b] lub napisz list na [mail=zwierzetailudzie@rp.pl]zwierzetailudzie@rp.pl[/mail][/wyimek]
Zyskał międzynarodową sławę i imię "Żółw Autostrada". Prawdopodobnie nie dowiemy się, czemu w godzinach szczytu pchał się pod koła aut. "Być może trawa po drugiej stronie wydawała się zieleńsza, a może po prostu chciał się rozruszać" - żartuje brytyjski dziennik Daily Mail.
Czujny kierowca wypatrzył go maszerującego autostradą i odstawił do pogotowia dla zwierząt w Worthing na południowych wybrzeżach Anglii. Trwają poszukiwania właściciela.
[srodtytul]Kamień z głową[/srodtytul]
To zadanie jak dla CSI. Żółw na pewno do kogoś należał, bo wszczepiono mu czipa. Niestety, bez żadnej zapisanej informacji - opowiada w rozmowie z telewizją CNN Billy Elliott, pracownik pogotowia. Czip zwierzęcia jest podobny do stosowanych w Stanach Zjednoczonych, ale wyprodukowany został w Belgii. Być może z jednego z tych krajów gad pochodzi. - Wszystko wskazuje na to, że jest obcokrajowcem, ale nadal nie wiemy, skąd - mówi Elliott.
Samotną drogę żółwia przerwał mieszkaniec Worthing, 43-letni John Formby. Dostrzegł zwierzę, gdy próbowało przeprawić się przez pięć pasów ruchu na M25, autostradzie otaczającej Londyn. Było to w miejscu, gdzie M25 krzyżuje się z wiodącą ku południowi M23, w pobliżu lotniska Gatwick. Kierowca początkowo myślał, że to kamień lub kawałek gruzu. - Ale zobaczyłem, że się rusza. A potem dostrzegłem głowę - relacjonował dziennikarzom Formby. Mężczyzna zaparkował na poboczu prawie 400 metrów dalej i pobiegł po gada. Nie tylko z troski o jego los. Obawiał się też, że może dojść do poważnego wypadku, jeśli kierowcy będą próbowali omijać wędrowca.
[srodtytul]Szczęściarz z niego[/srodtytul]
To, że zwierzę nie zginęło, uznać można za cud. - Gdy się zbliżałem, widziałem jadące tamtędy samochody. Co najmniej trzy z nich na pewno przejechały nad żółwiem. Nawet nie schował się do skorupy - mówi kierowca. Udało mu się chwycić zwierzę, które w tym czasie, nie przejmując się ruchem, dotarło do skrajnego, najwolniejszego pasa. Wybawiciel zabrał żółwia do samochodu, po drodze kupił mu lunch (sałatę i pomidory), na koniec zawiózł do weterynarza. Ten znalazł czipa bez danych.
Autostrada to żółw grecki (Testudo hermanni). Na wolności występują one - choć coraz rzadziej - w południowej części Europy, na obszarze od Francji, poprzez Włochy, Chorwację, Macedonię, Albanię, Grecję i Bułgarię po europejską część Turcji. Billy Elliott ocenia, że gad ma około 10 lat, czyli można go uznać za młodzieniaszka. Zwierzęta te znane są z długowieczności. Na wolności dożywają 60 lat, w niewoli nieraz przekraczają osiemdziesiątkę.
- Jest bardzo przyjazny, wydaje się, że był domowym zwierzakiem, którym troskliwie się opiekowano - opowiada Elliott. Po weekendzie Autostrada zostanie przekazany do schroniska. Jeśli w ciągu 28 dni nie uda się ustalić dotychczasowego właściciela, zwierzę zostanie skierowane do adopcji. Podobno inżynier Formby jest pierwszy na liście chętnych.
- Niezależnie, jak ułożą się jego dalsze losy, jedno jest pewne: szczęściarz z niego - kończy Elliott.
[ramka][b]Warto wiedzieć:[/b]
[ul][li]Żółwie greckie poruszają się ze średnią prędkością 270 metrów na godzinę. Oznacza to, że Autostradzie zajęłoby trzy dni przedostanie się z portu lotniczego Gatwick do miejsca na M25, gdzie został znaleziony.[/li]
[li]Import żółwi do Wielkiej Brytanii jest nielegalny. Handlować można wyłącznie osobnikami hodowanymi w kraju.[/li]
[li]"Dziecko" żółwia greckiego kosztuje w Wielkiej Brytanii od 120 funtów (ok. 550 zł), dorosły osobnik mógłby osiągnąć znacznie wyższą cenę.[/li][/ul]
[i]Według www.dailymail.co.uk[/i][/ramka]
[ramka][link=http://www.rp.pl/temat/335162.html]Więcej ciekawostek ze świata zwierząt[/link][/ramka]