Nie da się ukryć, że natura jest okrutna. Wygrywają silniejsi. A to oznacza, że większe, silniejsze i inteligentniejsze istoty tępią  mniejsze i słabsze, i to podczas okrutnych rzezi.

Na przykład koty. Badania naukowców z Georgia University i National Geographic przyniosły szokujące wyniki: nasi mruczący pupile, łaszący się do nóg i słodko patrzący w oczy są maszynami do zabijania. Obliczono, że w samych Stanach Zjednoczonych koty domowe, ale wypuszczane na zewnątrz mordują około 4 miliardów innych zwierząt rocznie - ptaków, ssaków, gadów i płazów.

W Nowej Zelandii natomiast szacuje się, że koty przyczyniły się do wyginięcia dziewięciu gatunków rodzimych ptaków i mają wpływ na wyginięcie kolejnych 33, już zagrożonych.

Dlatego nowozelandzki biznesmen, Gareth Morgan, wypowiedział kotom wojnę. Na

swojej stronie internetowej prowadzi kampanię pod hasłem "Cats to go"

(koty muszą odejść). Pisze tam: "Ta mała kula puchu, której jesteś właścicielem, jest urodzonym mordercą. Co roku koty w Nowej Zelandii niszczą nasze rodzime środowisko. Jeśli mamy je ocalić, koty muszą odejść".

Morgan nie przekracza granic prawa i nie namawia ludzi, by mordowali swoje koty (choć eutanazja występuje jako opcja zmniejszenia ich populacji), ale namawia Nowozelandczyków, by po śmierci swoich pupili nie adoptowali już następnego kota oraz do tego, by kotów nie wypuszczać na zewnątrz.

"Wyobraź sobie, że Nowa Zelandia roi się od zwierząt, pingwiny spacerują po plaży, kiwi przechadzają się po naszych ogrodach. Wyobraź sobie, że miasta są przepełnione śpiewem ptaków" - pisze Morgan na swojej stronie.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Nic więc dziwnego, że wielbiciele kotów, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni. A oni właśnie słyną z miłości do tych zwierząt. Przeciwko pomysłowi Morgana  wypowiedziało się 76 procent osób głosujących w ankiecie zamieszczonej na stronie kampanii (stan na 24 stycznia).

- Mówię Garethowi Morganowi: nie wtrącaj się do naszego życia - denerwuje się Bob Kerridge, prezes Nowozelandzkiego Królewskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Nie pozbawi nas przyjemności, jaką daje towarzystwo kota.

I choć na stronie Morgana można znaleźć statystyki, jak wyrugowanie kota mogłoby pozytywnie wpłynąć na liczebność ptaków w Nowej Zelandii, to ekolodzy alarmują, że usunięcie tych ssaków bardzo poważnie naruszyłoby ekosystem, głównie ze względu na to, że koty otrzymują pod kontrolą populację gryzoni. - Brak kotów spowodowałby ekologiczny chaos - ostrzegają naukowcy.

Dlatego Morgan idzie dalej i twierdzi: "Musimy się pozbyć kotów i szczurów, by zrealizować naszą wizję Nowej Zelandii bez szkodników".

Kocie polowanie na gołębia