Najnowsze analizy wskazują, że od 2004 roku kłusownicy zabili w różnych obszarach parku od 44 do 77 procent populacji słoni.
- Jeśli sytuacja się szybko nie zmieni, los słoni będzie poważnie zagrożony - ostrzegł Lee White, sekretarz gabońskiej agencji do spraw parków narodowych.
Bas Huijbregts, szef jednej z kampanii World Wild Foundation, której celem jest walka z nielegalnym handlem chronionymi zwierzętami, dodaje, że według ostatnich doniesień kłusownicy coraz częściej atakują lepiej chronione stada w Afryce wschodniej i południowej. Niektóre raporty wskazują, że wojna ta przeniosła się z Afryki środkowej, a przestępcy są tak rozzuchwaleni, że coraz częściej ich ofiarami padają zwierzęta z najlepiej strzeżonych parków narodowych Afryki. W Afryce środkowej natomiast słonie giną w zastraszającym tempie.
Według raportu National Geographic z 5 lutego tego roku, kłusownicy wykorzystują niepokoje społeczne, na przykład w takich krajach jak Republika Środkowoafrykańska. Zdarzają się też przypadki, gdy z kłusownikami współpracuje ochrona parków, która za przymknięcie oczu dostaje mięso.
- Nie ma wątpliwości. Widzimy radykalny wzrost kłusownictwa i handlu kością słoniową, przede wszystkim w środkowej Afryce - alarmuje John Scanlon, sekretarz generalny CITES, konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwanej inaczej konwencją waszyngtońską. - Co gorsza, obserwujemy, że w proceder ten są zaangażowane dobrze zorganizowane organizacje przestępcze, ale także organizacje milicyjne rebeliantów w krajach ogarniętych niepokojami, które handel kością i mięsem słoni traktują jako dodatkowy dochód. W tej sytuacji ochrona tych zwierząt w parkach narodowych przerasta możliwości zwykłych strażników przyrody - ostrzega Scanlon.
Park Narodowy Minkebe w Gabonie
