Reklama

Moralność Dulskich i zakazany jazz

Dwie kolejne premiery w konkursie festiwalu, a w nich Filip Bajon i Janusz Majewski szukają korzeni dzisiejszego społeczeństwa.

Publikacja: 16.09.2015 07:00

Filip Bajon oparł „Panie Dulskie" na dramacie Gabrieli Zapolskiej, ale nie zrobił nudnej ekranizacji szkolnej lektury. Powstała raczej „wariacja na temat". Reżyser pokazał dulszczyznę, która nas trawi. Nie bez powodu na początku kamera podjeżdża do drzwi. Zamkniętych. Za nimi kryje się niejedna tajemnica.

Dulską z początku wieku XX gra Krystyna Janda. A potem są kolejne: Katarzyna Figura jako córka, która w dzieciństwie widziała dramat brata i służącej, co wykorzystuje, żeby szantażować matkę.

Wreszcie Maja Ostaszewska jako współczesna Dulska. To młoda reżyserka, która chce nakręcić film o własnym domu. „Tak się teraz filmy robi: o rodzinie, ojcach donosicielach, o tym, co się wymiecie spod dywanu" – mówi. Niby jest inna, zbuntowana, bezkompromisowa, dążąca do prawdy. Ale czy na pewno?

Bajon kreśli portrety ludzi, którzy mówią o sobie: „Dulscy zawsze byli z boku: listów nie podpisywali, w podziemiu nie walczyli, o Holokauście się z filmu dowiedzieli, w »Solidarności« też nie byli". Próbowali bezpiecznie przetrwać dziejowe burze. Budzą lekką odrazę, ale są zanurzeni w tradycji – z obrazem Rodakowskiego na ścianie. I chronią własną rodzinę. To zresztą również przesłanie „Pań Dulskich". Niejedna rodzina kryje tajemnice, których nie da się do końca poznać.

Z kolei bohaterami filmu „Excentrycy" Janusza Majewskiego są inteligenci o artystycznych duszach. Ci, którzy w latach 50. furtkę do duchowej wolności próbowali znaleźć w muzyce, w mającym smak niezależności jazzie. W „Paniach Dulskich" w tym czasie bezgłośnie ze strachu śpiewano kolędy, oni w nocnych klubach grali „Chattanooga choo choo", zderzając się, czasem boleśnie, z komunistyczną rzeczywistością.

Reklama
Reklama

Próbowali zachować klasę, jak sfrustrowana inteligentka Bajerowa, którą władza ludowa postanowiła „przywrócić społeczeństwu w ramach akcji antypasożytniczej" i zmusiła do „objęcia etatu po linii usług sanitarno-higienicznych". W czarnym kapeluszu z woalką zasiadła w toalecie, wydając klientom kawałki „Trybuny Ludu" za stosowną opłatą.

Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama