Zbliżający się do siedemdziesiątki Reno rozgłos zdobył przede wszystkim jako aktor Luca Bessona, bohater m.in. „Wielkiego błękitu”, „Nikity”, a przede wszystkim „Leona Zawodowca”. Mówi o nim jako o przyjacielu, ale zapytany o swoich ulubionych reżyserów wymienia Rona Howarda, Roberto Begniniego i Seana Penna.
— Oni zmienili moje życie — stwierdził. — Podobnie duże znaczenie miało dla mnie spotkanie z Tomem Hanksem. Bo to są ludzie znacznie więksi niż filmy.
Podczas rozmowy z dziennikarzami w Karlowych Warach, Reno często unikał odpowiedzi na różne pytania. Przyznał, że sam kiedyś był emigrantem, bo jego rodzina uciekła z Hiszpanii w czasach reżimu Franco do Afryki Północnej, ale o dzisiejszych uchodźcach mówić nie chciał („Nie jestem politykiem”). Kilka razy i przy innych okazjach zastrzegał się: „Nie jestem specjalistą”. Niechętnie wspominał nawet współpracę z młodziutką Natalie Portman na planie „Leona Zawodowca” odparł: „To było tak dawno... Ona miała 11 lat, ale bardzo dobrze nam się razem grało.”
Mówił o kinie jako sposobie na życie.
— Wybierając role zaglądam oczywiście do scenariusza, ale przede wszystkim sprawdzam, kto film robi. Bo ja potem z tymi ludźmi muszę potem spędzić kilka miesięcy swojego życia. Byłem na przykład bardzo szczęśliwy, gdy dostałem propozycję współpracy z Seanem Pennem. Bardzo chciałem się z nim spotkać. I nie zawiodłem się.
Reno twierdzi też, że nie lubi grać w filmach opartych na efektach specjalnych.
— Nie znoszę grać do zielonej ściany — mówi. — Wyszedłem z teatru. Dla mnie gra to spotkanie na planie z drugim człowiekiem.
Bez skrępowania odpowiadał też Reno na pytania o jego częsty udział w reklamach:
— Przez 15 lat byłem związany z Toyotą i bardzo sobie to chwaliłem. Lubiłem coroczne wyjazdy do Tokio. Potem zrobiłem reklamówkę dla Bentleya. Właściciele tej firmy byli miło zaskoczeni, bo mieli w Internecie ponad 6 mln. wejść. Teraz nie mam żadnego kontraktu. Takie życie...
Ale powodów do narzekania Jean Reno nie ma. Gra dużo. Na premierę czekają dwa filmy z jego udziałem – „The Promise” Terry’egp George’a oraz „Mes tresors” Pascala Bourdiaux. A wkrótce aktor zagra w wielkiej chińskiej produkcji „The Adventureres”, którą w Czechach będzie realizował Stephen Fung. Ekipa będzie realizowała zdjęcia w Pradze, Karlowych Warach i Lednicach aż do września. Zgodnie z tym, co podaje Czeski Fundusz Kinematografii Chińczycy zostawią nad Wełtawą 200 mln koron (8,2 mln dolarów).
Barbara Hollender z Karlowych Warów