Reklama

Ian Bostridge. Jak Anglik śpiewa po niemiecku

Ian Bostridge jednych irytuje, drugich fascynuje. Po jego występie na festiwalu „Chopin i jego Europa” tych drugich było zdecydowanie więcej.

Aktualizacja: 22.08.2016 07:08 Publikacja: 22.08.2016 07:00

Ian Bostridge

Foto: materiały organizatora festiwalu Chopin i jego Europa

Jak każda silna osobowość, angielski tenor Ian Bostridge utworom nadaje własne, indywidualne piętno. Jednocześnie nie należy do tych artystów, którzy w ten sposób starają się odróżnić od innych. Każda jego interpretacja ma źródło we wnikliwej analizie tekstu, muzyki, epoki. Tej naukowej wręcz dociekliwości brakuje często wielu współczesnym gwiazdom żyjących w artystycznym pędzie.

Na festiwal „Chopin i jego Europa” przygotował jedną ze swoich koronnych specjalności: romantyczną pieśń niemiecką, przede wszystkim Roberta Schumanna, ale także Johannesa Brahmsa. Zajmuje się nią od ponad dwóch dekad i choć są u nas puryści językowi, którzy potrafią kręcić nosem na jego niemiecką wymowę, Ian Bostridge doskonale czuje muzyczną wartość tego języka.

Udowodnił to już w pierwszej pieśni Brahmsa. W jej finalnej, prostej frazie „Es sein ein Traum” („To tylko sen”) oddał śpiewem całą ulotność marzenia sennego o miłości, która nie może się spełnić. Te romantyczne klimaty uczuć nieosiągalnych, miłosnych wahań, rozterek, nadziei i dramatów Bostridge umie oddać fascynująco. One też dominowały w recitalu, którego punktem kulminacyjnym stał się słynny cykl „Dichterliebe” Schumanna.

W sztuce wokalnej angielskiego tenora najbardziej chyba fascynuje fakt, że dysponując delikatnym, lirycznym głosem potrafi przekazać tyle odcieni: wykreować obraz monumentalnej katedry w Kolonii, pejzaż sielskiego letniego poranka, opisać perypetię młodzieńca kochającego dziewczynę i oczywiście wszelkie smutki bohatera tej poezji, z którym on sam się utożsamia. Osiąga to również dzięki znakomitemu partnerstwu z Juliusem Drake’em, z którym współpracuje od lat. W pieśniach Schumanna pianista niemal w tym samym stopniu co śpiewak musi kreować muzyczny świat i obaj robią to znakomicie.

Artystyczne partnerstwo przyczyniło się do sukcesu nocnego koncertu festiwalu w bazylice św. Krzyża, gdzie zespół Collegium 1704 wykonał „Requiem” skomponowane przez Gaetano Donizettiego po śmierci swego kolegi, ale i rywala w walce o operową sławę, Vincenzo Belliniego. Dzieło, choć religijne, przesiąknięte jest duchem włoskiego belcanta, tym bardziej więc ciekawiło, jak poradzą sobie z nim czescy wykonawcy (z gościnnym, znaczącym udziałem dwóch polskich śpiewaczek Natalii Rubiś i Agnieszki Rehlis).

Reklama
Reklama

Václav Luks, założyciel i szef zespołu Collegium 1704, jest artystą, który potrafi całkowicie oddać się muzyce i przeżywa ją niesłychanie silnie. „Requiem” Donizettiego zabrzmiało więc ciekawie (bo Collegium 170 gra na dawnych instrumentach) i momentami naprawdę pięknie. Nietypowe w tym dziele – religijnym w formie, a operowym z ducha – jest zaś to, że Donizetti wiodącą partię solową powierzył basowi. Jan Martinik okazał się śpiewakiem o ładnej, miękkiej i ciepłej barwie głosu, co dodało tej muzyce szlachetności.

Jeśli zaś ktoś dziwi się, że na chopinowskim festiwalu dominuje śpiew, to należy go wyprowadzić z błędu, bo jednym z pozytywnych zaskoczeń okazała się II Symfonia kolegi Chopina (i jak on, ucznia Józefa Elsnera), Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego w świetnej interpretacji Grzegorza Nowaka oraz orkiestry Sinfonia Varsovia. Ale i ten błyskotliwy utwór, w którym klasycznym menuet przechodzi w mazurka, a w finale pojawia się krakowiak, „skażony” jest operowym pięknem...

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama