Jeszcze niedawno 25-letnia modelka wydawała się staruszką, która z zazdrością patrzyła na swoje 17-letnie koleżanki w zenicie kariery. Ale ostatnio granica wieku emerytalnego w tym zawodzie zaczyna się przesuwać w górę.

Z okazji jesiennych kampanii reklamowych, które już za chwilę ukażą się w magazynach, projektanci wyciągają z szafy sprawdzone top modelki z lat 90. W końcu jak długo można oglądać Kate Moss, która nie reklamuje chyba jeszcze tylko płynu Cif? Ile można się zachwycać końską twarzą Agyness Deyn? Ma się wrażenie, że przemysł mody zjada własny ogon. Dziś nowe jest to, co wczoraj było stare, a to, co dzisiaj jest nowe, jutro będzie stare. W myśl tej zasady zaczynają wracać już nie tylko ciuchy z lat 90., ale nawet modelki z tamtych lat. Czy się jeszcze nadają do czegokolwiek te staruszki prawie 40-letnie? (Ja tylko uprzedzam pytanie tych, którzy urodzili się po roku 1988). A może marketingowcy doszli wreszcie do rozsądnego wniosku, że ich ciuchy najlepiej sprzedadzą osoby, które są w wieku ich klientek?

Wiek modelek się podwyższył, bo podwyższył się wiek kremów

Wiadomo, że dziś nie 17-latki, ale kobiety między trzydziestką a czterdziestką są największą grupą docelową wielkiej mody. Grupa powojennego wyżu demograficznego urodzonego między 1946 a 1964 rokiem jest dzisiaj nie do zlekceważenia. Analitycy oceniają, że dysponuje ona siłą nabywczą wartą dwa miliardy dolarów. Za granicą sektor modelek między trzydziestką a czterdziestką stał się niespodziewanie najszybciej rozwijającą się branżą. Amerykańska telewizja TV Land we współpracy z agencją Wilhelmina Models zaczęła właśnie emitować program „She's got the look” – konkurs na modelkę powyżej 35. roku życia.

Chanel wyciąga z domu rencisty niezrównaną teutońską piękność Claudię Schiffer. Niezrażony tym Ferragamo także proponuje pracę pięknej Claudii. Seniorka Eva Herzigova pozuje dla Louisa Vuittona, Christy Turlington dla Escady. Linda Evangelista robi kampanię dla Prady, Naomi Campbell dla Yves Saint-Laurenta. Recykling, jak widać, jest nadzieją nie tylko alterglobalistów.

W tym samym czasie, kiedy idolki lat 90. wracają na scenę, Roberto Cavalli porzuca utarte szlaki i stawia na osobę kompletnie niekojarzącą się z modą. Na twarz jesiennej kampanii swojej drugiej linii Just Cavalli wybiera księżniczkę Beth Ditto. Najstarsza córka księżny Sarah Fergusson i księcia Andrew ma z top raczej niewiele, ale chyba właśnie o to chodziło. Posiada za to sporych rozmiarów szczękę (w końcu jest Angielką), nosi rozmiar 40, a nie 36 jak większość kościstych panien na wybiegach. Nie wiem, czy błękitna krew okaże się wystarczająca, żeby nobilitować produkty pana Cavalli, których nigdy nie byłam entuzjastką. Ciekawe, co na to powie Her Royal Highness Elżbieta II. Nawet znacznie przekroczona czterdziestka nie dyskryminuje w zawodzie. Na 70-lecie Jane Fondy l'Oreal urządził aktorce huczną fetę. Wiek dostojnej jubilatki nie został bynajmniej utajniony, wręcz przeciwnie – podkreślano go jako przywilej. Pracodawca Fondy l'Oreal życzył wszystkim kobietom, żeby w tym wieku wyglądały tak ładnie jak ona. Co naturalnie zapewnią im produkty tej marki. Catherine Deneuve, gwiazda także zbliżająca się do siedemdziesiątki, reklamuje firmę Louis Vuitton razem z Michaiłem Gorbaczowem, który też nie zalicza się do młodzieży.

– Wiek modelek się podwyższył, bo podwyższył się wiek kremów – mówi Maria Majdrowicz z l'Oreala, który do kampanii kosmetyków Garnier zaangażował Danutę Stenkę. – Wybraliśmy Stenkę, kobietę po czterdziestce, nie tylko ze względu na wiek. To aktorka, którą Polki polubiły za rolę w „Nigdy w życiu”. Jest nie tylko piękna, ale dobrze, miło się kojarzy.

W męskich sprawach także nowość. I tam starsi panowie są w cenie – Pierce Brosnan i starsi modele u Yamamoto są na to żywymi dowodami. Ale jest też coś innego. Po ponad dziesięciu latach nieobecności na wybiegi wracają „prawdziwi mężczyźni”. W latach 90. królował chuderlawy chłopiec, którego bez trudu można było wziąć za dziewczynę. Taki standard narzucili dwaj projektanci ubrań męskich Diora: Hedi Slimane oraz Raf Simons, obaj zdeklarowani geje, wyznawcy rocka i subkultury ulicznej. Projektowali dopasowane do granic bólu ubrania. Jeszcze wiosną tego roku „New York Times” pisał: „W Paryżu i Mediolanie zobaczyliśmy zadziwiającą liczbę chłopców o klatkach piersiowych kurczaków, zapadniętych policzkach, wyglądających na niedożywionych”.

Ta tendencja nagle się odwróciła. Razem z szerszymi, bardziej męskimi marynarkami i spodniami z zakładkami obserwujemy powrót „prawdziwego faceta”. Paryska agencja modeli męskich Bananas Mambo otwiera się na młodych ludzi bardziej umięśnionych, potężniejszych. Jednak co do wyglądu modeli, każdy dom mody ma swoje własne wymagania. Dior lubi Latynosów, Louis Vuitton – umięśnionych, Yves Saint-Laurent ceni chłopaków o zdrowym wyglądzie. U Lanvin szansę mają tylko bardzo szczupli. Jednak o ile w reklamie popyt na starsze twarze jest wyraźny, to na wybiegach wciąż króluje młodość. Czyżby dlatego, że na papierze nawet 50-letnią twarz można obrobić w photoshopie tak, żeby wyglądała na 20 lat mniej, a na żywo prawda jest goła?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

„Gdybym zgłosiła 45-letnią modelkę na pokaz, projektant by mnie wyśmiał – mówi dziennikowi „Los Angeles Times” Crista Klayman, dyrektorka pokazów w agencji LA Models. – Wciąż najlepiej widziane są 18-latki”.