Nie ma świąt Chanuki bez latkes. Według tradycji olej, na którym są smażone, symbolizuje tę odrobinę oleju, która przed wiekami cudem zapłonęła w świątyni, co pozwoliło utrzymać wieczny ogień. Te serowe dodatkowo mają przypominać ser, którym uraczyła Holofernesa dzielna Judyta, zanim ucięła mu głowę.

Starsze są niewątpliwie te pszenne, bo przecież ziemniaki zbłądziły pod strzechy dopiero pod koniec XIX wieku. Niemniej w XX wieku stały się w Rzeczypospolitej zdecydowanie najpopularniejsze i dziś są właściwie jedynym używanym desygnatem słowa „latkes”.

Najczęściej wszystkie te placki robiono dokładnie tak samo jak w domach polskich. Znam jednak jeden stary żydowski przepis na bardzo oryginalne latkes ziemniaczane, który bardzo polecam.

1 kg ziemniaków – ok. 675 g

2 duże cebule

ok. 6 łyżek zmielonej macy

1 łyżeczka proszku do pieczenia

3 jajka

1 łyżeczka cukru

1 łyżeczka soli

pół łyżeczki pieprzu

olej

500 g winnych jabłek

250 g żurawin

1 łyżeczka zmielonego cynamonu

1 cytryna

ok. 150 g cukru

Jabłka obrać i posiekać, wrzucić na patelnię lub do rondla z grubym dnem. Dodać cynamon, otartą skórkę z cytryny i sok cytrynowy. Dodać cukier. Prażyć pod przykryciem, na średnim ogniu, 15 – 20 minut, od czasu do czasu mieszając, aż jabłka całkiem zmiękną. Dodać żurawiny i dalej prażyć pod przykryciem 5 – 8 minut.

Ziemniaki zetrzeć na tarce z dużymi otworami. Odcisnąć z soku.Przełożyć ziemniaki do miski. Dodać starte cebule, zmieloną macę, proszek do pieczenia, rozkłócone jajka, cukier, sól i pieprz. Wymieszać dokładnie.

Wlać olej na patelnię na wysokość 1 cm i rozgrzać (aż wrzucona odrobina ciasta zaszumi, ale nie będzie się palić). Kłaść placki łyżką. Smażyć na średnim ogniu 3 – 4 minuty z każdej strony, aż będą złociste i chrupkie.

Osączyć na papierowych ręcznikach. Podawać z sosem jabłkowo-żurawinowym. Można też dodatkowo polać kwaśną śmietaną.