Na płycie „Then And Now: The Definitive Herbie Hancock” znalazło się 12 utworów dokumentujących ważne etapy jego twórczości, w tym jeden rarytas – niepublikowane nagranie koncertowe z Joni Mitchell. Kompilacja ukazuje się rok po sukcesie znakomitej płyty „River: The Joni Letters” nagrodzonej Grammy w najbardziej prestiżowej kategorii album roku.
Hancock był cudownym dzieckiem. Mając 11 lat, zagrał koncert Mozarta z Chicagowskimi Symfonikami. Zafascynowany Oscarem Petersonem postanowił zostać jazzmanem. W 1962 r. podpisał kontrakt z wytwórnią Blue Note, która skupiała najważniejszych muzyków jazzowej sceny. W nagraniach wielu z nich słychać było fortepian Herbiego.
Na jego debiutanckim albumie „Takin” Off” znalazła się kompozycja „Watermelon Man”. Nagrana przez Mongo Santamarię stała się przebojem. – Nie mogłem uwierzyć, słuchając jej w radiu, to była moja kompozycja, a miałem dopiero 22 lata – powiedział mi w wywiadzie.
Na „Then And Now: The Definitive Herbie Hancock” słuchamy jej w funkowej wersji z albumu „Head Hunters” z 1973 r. To była rewolucyjna płyta, a przy tym jedna z najlepiej sprzedających się w historii jazzu. Z niej pochodzi również popularne nagranie „Chameleon”, które tu znajdziemy w skróconej do siedmiu minut wersji. Hancock połączył funkowy puls, afrykańskie rytmy z jazzrockową stylistyką fusion. Elektryczne instrumentarium do dziś brzmi nowocześnie.
Kompilację otwierają jednak dwa ważne, ale stricte jazzowe, nagrania. Kompozycja „Maiden Voyage” należy do najważniejszych nowoczesnych standardów. Powoli rozwijający się temat przechodzi harmoniczną ewolucję. Natomiast „Cantaloupe Island” już w 1964 r. stał się jazzowym hitem. Kiedy w latach 90. na nowo nagrała go grupa Us3, zawojował listy przebojów i parkiety klubów na świecie.
Na początku lat 80. miał jeszcze jeden hit wylansowany przez MTV – „Rockit”. Wykorzystany w nim efekt skreczowania stał się znakiem charakterystycznym hip-hopu. Na składance znalazła się wersja koncertowa z płyty DVD „Future 2 Future”.
Hancocka od dawna interesują projekty specjalne. Takim był „Gershwin’s World” z udziałem jazzmanów, muzyków klasycznych i Steviego Wondera śpiewającego „St. Louis Blues”. Za muzykę do filmu „Round Midnight” Bertranda Taverniera otrzymał Oscara. Nostalgiczna „Chan’s Song (Never Said)” z wokalizą Bobby’ego McFerrina idealnie oddaje nastrój filmu.
Dwa ostatnie albumy pianisty można nazwać wokalnymi. Taki był „Possibilities”, na którym śpiewali m.in. Annie Lennox, Christina Aguilera, Paul Simon i Sting. Na składance znalazła się jednak ujmująca wdziękiem piosenka „Don’t Explain” mniej znanej pary Damien Rice i Lisa Hannigan. Natomiast z płyty „River: The Joni Letters” wybrano utwory reprezentatywne, na których obok łagodnego głosu Corinne Bailey Rae słychać solówki Hancocka i saksofonisty Wayne’a Shortera.
Gdy spytałem artystę, czy chciałby zarabiać, pisząc przeboje, odpowiedział: – Gdybym chciał mieć dużo pieniędzy, robiłbym coś innego. Chcę być bogaty inaczej: być mądry i szanowany, obdarzany zaufaniem i mieć możliwość dzielenia się tą mądrością z innymi.
[i]Then And Now: The Definitive Herbie Hancock; Verve/Universal Music, 2008[/i]
[i]Informacje o koncertach w Polsce
[link=http://www.go-ahead.pl]www.go-ahead.pl[/link][/i]