[b]Pana praca dyplomowa – projekt Teatru Pantomimy – zdobyła na Biennale Sztuki Współczesnej w Sao Paulo w 1963 złoty medal. [/b]
Marian Fikus: To był przypadek, że mój studencki projekt tam wysłano razem z plakatem grafika Henryka Tomaszewskiego i pantomimą reżysera Henryka Tomaszewskiego. Na wrocławską uczelnię, którą kończyłem, dotarło zawiadomienie, że na biennale jest konkurs studencki i wytypowano mój projekt jako najlepszą pracę roku. Kiedy zawiozłem go do Ministerstwa Kultury w Warszawie, okazało się, że wskutek błędnego tłumaczenia nie zauważono, że konkurs dotyczył architektury przemysłowej. – Coś ty przywiózł?! – zdziwili się w Warszawie. Ale uznali, że warto wystawić moją pracę w otwartym konkursie architektury teatralnej w Sao Paulo. I tak wystartowałem w profesjonalnej konkurencji ocenianej przez takie sławy jak Oscar Niemeyer i Kenzo Tange.
[b]Zbudował pan ten teatr?[/b]
Projektowałem teatry, ale żaden nie doczekał realizacji.
[b]Wyspecjalizował się pan w campusach i kościołach.[/b]
Takie widać miałem predyspozycje. Już na studiach słyszałem: ty nie będziesz robił architektonicznej „krojonej kiełbasy”. No i rzeczywiście, zająłem się tzw. architekturą duchową.
[b]Jaką pierwszą szkołę wyższą pan zrealizował? [/b]
Najpierw były tylko projekty konkursowe, uniwersytet i politechnika w Centrum Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, które Gierek planował zbudować w latach 70. między Będzinem i Mikołowem. Potem startowałem w konkursie na wyższą szkołę pedagogiczną (razem z Czesławem Jurczyszynem) i Uniwersytet w Opolu. Trening czyni mistrza. W końcu współtworzyłem nowy Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu-Morasku.
[b]Często pan powtarza, że rysuje to, co dyktuje przestrzeń miejsca?[/b]
Każde miejsce jest jedyne. Kiedy projektowałem poznański kampus politechniki nad brzegiem Warty, najpierw pojechałem na miejsce. Panorama z zabytkami, którą stamtąd zobaczyłem, sama narzuciła mi koncepcję urbanistyczno-architektoniczną. To było obja- wienie. Wystarczyło poprowadzić trzy linie! Główną – od poznańskiego ratusza górującego nad Starówką, a po bokach – od tysiącletniej katedry i kościoła Bernardynów, by wyznaczyć w punkcie ich przecięcia centrum kampusu, a wzdłuż tych osi – pasaże z widokiem na zabytki.
[b]A jaki wpływ miał krajobraz galicyjski na projekt kampusu 600-lecia UJ w Krakowie?[/b]
Tu wpisałem się w projekt urbanistyczny wyznaczony już wcześniej przez architekta krajobrazu Aleksandra Bőhma. Ramiona kampusu – skierowane na Wawel i kościół Kamedułów – obejmują panoramę doliny Wisły i kopca Kościuszki.
[b]Co jest najważniejsze dla architekta?[/b]
Człowiek i miejsce.
Sprzedawanie gotowych projektów domów bez wiedzy, kto w nich będzie mieszkał i gdzie – to totalna bzdura. Za każdym razem trzeba projektować dla konkretnego miejsca i ludzi. Jak mawia nasz guru Marek Budzyński, najważniejszy jest udział architekta w tworzeniu przestrzeni.
[b]W strzelistości kościoła p. w. NMP Królowej Polski w Głogowie (proj. z Jerzym Gurawskim), a także św. Antoniego w Lesznie, czuje się wpływ gotyku. To najdoskonalsza forma dla kościoła?[/b]
Gotyckie kamienne katedry wznoszące się do Boga wyrażały w niezrównany sposób wzniosłość ducha. Dziś mamy technologie o większych możliwościach, nie potrafimy tak tej duchowości oddać. Niewykluczone, że istota dzisiejszego życia duchowego skupia się bardziej na wnętrzu, co też znajduje wyraz w architekturze sakralnej. Np. w moim projekcie kościoła św. Barbary w Turku.
[b]Tutaj we wnętrzu stworzył pan repetycję formy ołtarza...[/b]
Krytyk architektury zdefiniuje to pewnie jako neobarok na wątku powtarzalnym...
Zastosowałem powtarzalne przęsło, jakie występuje w tradycyjnym trójnawowym układzie kościoła – prowadząc do ołtarza, najważniejszego miejsca zjednoczenia z Bogiem. Ale właściwie nie jest to wynalazek chrześcijańskiej architektury. To bazylikowe rozwiązanie stosowali już starożytni Rzymianie. Wiedzieli, że wielokrotne powtórzenie elementu w tym samym takcie daje mocny efekt.
[b]Co obecnie z pana projektów jest realizowane?[/b]
Trwa budowa następnych etapów kampusu Politechniki w Poznaniu. A na pozwolenie czeka projekt rozbudowy Muzeum Archidiecezjalnego – niegdyś pierwszej Akademii Poznańskiej Lubrańskiego z 1525 roku.