Człowiek, jako istota stojąca najwyżej na szczeblach ewolucji, wieki całe starał się bestię wyeliminować i prawie mu się udało. Zwierzę, które wcześniej licznie zamieszkiwało Azję, północną Europę i Północną Amerykę, teraz poddaje się reintrodukcji, tj. ponownemu wprowadzaniu w stare miejsca bytowania.

Kiedy wilka zabrakło i jego bezczelną obecnością nie można straszyć dzieci, człowiek ten brak zauważył. Zauważył i wziął się do roboty aby pustkę zapełnić. Wymyślił, że sam wilk to bestia, i że trzeba nam psa podobnego do wilka. Żadnej sierści w kędziorkach, łatek i łagodnego wyglądu, chcemy siły i czujności ubranej w szaroburą sierść. I żółtych ślepi - zaplanował.

[srodtytul]Odwaga nie popłaca[/srodtytul]

W założeniach, nowy pies miał być odważny i wytrzymały, łagodny dla właściciela i jego dziatek. Skąd założenie, że hybryda psa z wilkiem ma być odważna? Nie wiadomo. Pewne jest, że odważny wilk, to martwy wilk.

Wilki odznaczają się silną neofobią (lęk przed nieznanym). Najskuteczniejszym sposobem eliminacji było (a gdzieniegdzie - np. w Rosji - nadal jest) polowanie z fladrami. Polegało na zagonieniu watahy na teren „ogrodzony” sznurkiem z poprzywiązywanymi kawałkami czerwonych szmatek. Pies, kiedy zobaczy takie przyozdobienie terenu, przechodzi nad nim do porządku dziennego. Myśli sobie co najwyżej: „że też Panu się chciało". Wilk wpada w popłoch, desperację i nie jest w stanie iść dalej. Dobrze ustawiony myśliwy może spokojnie powystrzelać przerażone zwierzęta.

[srodtytul]Spotkanie po latach[/srodtytul]

Pomysł w głowie człowieka się narodził i - jak to z takimi pomysłami bywa - zakończył sukcesem. Powstały dwie (już zarejestrowane) hybrydy psa z wilkiem i obie są krzyżówkami z owczarkiem niemieckim. Mamą [b]czechosłowackiego wilczura (wilczaka)[/b] był wilk europejski, tatą [b]wilczura saarlosa[/b] wilk kanadyjski.

[b]Wilczak[/b] był wyhodowany na potrzeby czechosłowackiej straży granicznej. Hodowcom przyświecało uszlachetnienie wyglądu, wzmocnienie wytrzymałości, siły i sprężystego kroku. Chodziło też o wyeliminowanie wad anatomicznych i słabego zdrowia współczesnych niemieckich owczarków. Wilczaki szybko regenerowały siły - po przebiegnięciu 100 km były po 3-4 godzinach w pełni wypoczęte, owczarki potrzebowały 10-12 godzin odpoczynku po przebiegnięciu odcinka o połowę krótszego.

Krzyżówki były zewnętrznie bardzo podobne do wilka i podobnie jak on strachliwe. Na wszelki wypadek te strachliwe eliminowano z hodowli. W chwili obecnej czechosłowackie wilczury silnie przywiązują się do właścicieli, ale trudno nawiązać im kontakt z obcymi. Muszą być socjalizowane od pierwszych dni życia, bo zamknięte i odizolowane od ludzi i bodźców zewnętrznego świata, dziczeją i są nie do opanowania.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Wbrew pozorom właścicielem wilczaka powinni zostawać ludzie mieszkający przy ruchliwych ulicach, w centrach miast. Takie psy socjalizują się niejako „z rozpędu” choćby chodząc na spacery. Trudno wybrać gorszą rasę do pilnowania posesji.

Pochodzący z Holandii [b]wilczur saarlosa[/b] też mocno przypomina wilka. Ma silny instynkt stadny, stąd potrzeba życia z ludzką rodziną. Pies żywy, nie można go pozostawić samemu sobie, bo zaczyna szkodzić: przekopie ogródek, wprowadzi w mieszkaniu zmiany architektoniczne.

Wśród kynologów krążą opowieści o jego strachliwości. Podczas jednej z wystaw, próba wytrzepania posłania jednego z wystawianych psów, wprawiła w popłoch grupę obozujących obok saalrosów. Ukryły się za właścicielami i to tylko dlatego, że były uwiązane na smyczach. Gdyby nie były, po mieście krążyłaby legenda o watasze wilków, które w biały dzień opanowały centrum miasta.

Podobno rasa sprawdza się jako przewodnicy niewidomych. Pozostaje pytanie, czy psu o „zajęczym sercu” powinno się powierzać życie i zdrowie osób niewidomych?

[srodtytul]Bez wilka też można[/srodtytul]

Jedna jedna rasa psa, która przypomina na pierwszy rzut oka dzikiego wilka i udało się ten efekt osiągnąć bez mieszania krwi. To [b]utonagan[/b], rasa nieuznana jeszcze przez FCI. Powstały z wymieszania syberyjskiego husky, malamuta, owczarka niemieckiego.

W Polsce nie ma żadnego przedstawiciela rasy. A szkoda, bo to świetne psy towarzyszące, rodzinne. Tolerują wszystkich przedstawicieli świata zwierzęcego z kotami włącznie. Świetnie dogadują się z rodziną ludzką, chociaż pozostawione same sobie - niszczą. Jak większość psów zresztą. Potrzebują dużo ruchu i tyle samo ćwiczeń umysłowych. Sprawdzają się w agility (psi tor przeszkód), obedience (posłuszeństwo), dogoterapii, wyścigach psich zaprzęgów, tańcu, podlegają próbom pracy.

Utonagan jest chyba lepszym pomysłem na psa przypominającego wilka, niż krzyżówki międzygatunkowe. Wilk jest przodkiem psa i chyba lepiej, żeby tylko protoplastą pozostał. Prawda jest jednak taka, że mieszańce – szczególnie czechosłowacki wilczur – znajdują coraz więcej zwolenników. Trzeba mieć nadzieję, że zwolennicy sprawdzą się w roli przewodników.