[b]Rz: Dlaczego właśnie „kobyła ma mały bok”? [/b]

[b]prof. Tadeusz Morawski:[/b] Nie wiem, to trochę bez sensu, bo chyba ma duży.

[b]No tak, tylko dlaczego właśnie ten palindrom jest najczęściej przez Polaków cytowany?[/b]

Bo z napisanych współczesnym językiem jest najstarszy i utrwalony w społecznej pamięci. Znany jest jeszcze starszy palindrom, z XVII w., ale to archaizm językowy.

„Kobyła ma mały bok” to palindrom XIX-wieczny, nieznanego autora, i właśnie ten został sztandarem polskich palindromów. Cóż z tego, że nie najpiękniejszy? Mało tego – brzydki!

[b]A który jest najpiękniejszy?[/b]

Najładniejsze są liryczne. Mój ulubiony, wstyd się przyznać, jest mojego autorstwa. Byłem z żoną w Tatrach. Miałem refleksyjny nastrój, myślałem o swoim dzieciństwie, rodzinie. Zadawałem sobie pytania i dostawiałem palindromiczne odpowiedzi: co ma tata – moc, co mi dała mama – ład i moc, co mi dał duch – cud, ład i moc.

Musi pani przyznać, że to ładny palindrom.

[b]Przyznaję. Do tego bardzo rozbudowany. A pamięta pan swój pierwszy palindrom?[/b]

Napisałem go niechcący w 2003 r., gdy jechałem pociągiem. Na pocztówce do przyjaciela pisałem kolejno: Nowy Targ, góry, Zakopane. Nagle z rozbawieniem zobaczyłem, że można nazwę miejscowości czytać wstecz: graty, won. Mało tego! Wszystkie zapisane w jednym ciągu wyrażenia czytane wstecz utworzyły zdanie: E, na pokazy róg, graty, won. To mnie zafascynowało.

Okazało się też, że nikt przede mną nie wymyślił palindromu ze słowem „gwiżdż”. Dziś jest najbardziej ze mną kojarzony (to tytuł jednej z moich książek: „Zagwiżdż i w gaz”). No i stałem się królem tego słowa. Wyszukiwarki internetowe na słowo „gwiżdż” natychmiast odpowiadają moim nazwiskiem.

[b]Po co ludziom palindromy? Dlaczego ta kobyła ma aż 8 tys. odwołań w necie? [/b]

W Internecie jest szał na palindromy. Wielu zapewne chce się pochwalić: wiem coś, czego ktoś inny nie wie. Przytaczają więc co ładniejsze i co ciekawsze palindromy w blogach i na stronach WWW. Cytowanie ich przez młodych ma świadczyć zapewne o ich wygimnastykowaniu językowym, błyskotliwości. Inni po prostu się bawią – kalamburami, palindromami, słowami.

[b]A dzieci? Czy i je zaraża pan palindromizmem? [/b]

Z nimi to rzeczywiście sprawa jest niezwykła. Przed każdym moim gościnnym wykładem dla nich – wrzawa i rejwach! Za pierwszym razem nie wierzyłem, że je opanuję. Ale gdy zaczynam opowiadać, wyciszają się.

Najpierw jest o tym, że swoje palindromy mieli już starożytni Grecy i że pisali je także Tuwim i Barańczak. Potem to, na co czekają – zabawa. Odkrywam im kawałek palindromu, a one zgadują całość. I tak widzą np.: żarówy mamy. Ja zadaję im pytanie: ile? Na co odkrzykują: wór aż! Albo pokazuję im: dno bada? I pytam: no, kto bada dno? A oni: „Bond!” Reagują z dużym entuzjazmem. Podobnie dorośli. Po każdym wykładzie mam kilkadziesiąt e-maili, w których przedstawiają własne palindromiczne próby.

[b]Zdarzają się ciekawe?[/b]

O, fantastyczne! Aż bywam zazdrosny. Niektóre przytaczałem w swoich książkach. „Ile ułan zaznał u...?”. To palindrom Barbary Sudoł, szaradzistki (szarada – zagadka w formie wiersza, w którym palindrom jest ukryty, także synonim rozrywek umysłowych, red.). Lubię te erotyczne. Bardzo ładny jest ten o udach ukryty w szaradzie – „Te uda duet wspaniały, w kwartecie pięknie by zagrały”.

[b]Czy układania palindromów można się nauczyć?[/b]

Trochę można. Polecam ćwiczenia językowe w wolnej chwili, np. gdy stoimy w korku. Warto przy tym znać palindromiczne imiona, jak Iga, Igor. To drugie daje nam słowo „rogi”. Więc można powiedzieć: Igor i rogi. Ale jest także wiele czasowników w czasie przeszłym – łatał, łamał, łapał – i to też są palindromy. Gdy powiemy: Igor łamał rogi – już mamy zdanie! A jeszcze lepiej niech łamie rogi stworzeniu, którego nie będzie nam żal, choć przy tym głupio ryzykuje:

A to i diabłu Igor łamał rogi.

[b]Nie nudzi się panu to zajęcie po siedmiu latach?[/b]

Nie, bo to hobby, które daje mnóstwo ciekawych znajomości. Niedawno podczas konferencji na uniwersytecie w Gdańsku, gromadzącej naukowców, ale i pasjonatów z nietypowym hobby, spotkałem Scotta Parażyńskiego. Ten amerykański astronauta polskiego pochodzenia nie dość, że był pięć razy w kosmosie, to jeszcze kilkakrotnie zdobył Mount Everest. Podałem mu kilka palindromów angielskich. Podobały mu się. Świetnie bawiłem się też na pikniku naukowym w Warszawie. Ja, profesor politechniki, specjalista od pola elektromagnetycznego, reprezentowałem Muzeum

Literatury. Uważam, że to zabawne.

[ramka][b]Palindrom, z gr. palindromeo[/b] – biec z powrotem. Wyraz, zdanie, liczba, a nawet wiersz, który ma to samo znaczenie czytane normalnie i wspak.[/ramka]

[ramka][b]prof. Tadeusz Morawski, teoretyk pola elektromagnetycznego[/b]

Jest wykładowcą Politechniki Warszawskiej i najpłodniejszym polskim twórcą palindromów. Co roku wydaje kolejny zbiór – w ciągu siedmiu lat stworzył ok. 10 tys. palindromów. W sierpniu ukaże się „Wór mrów” – dziesiąta książka profesora. Niedawno w Nowej Wsi pod Warszawą otworzył pierwsze w Polsce Muzeum Palindromów[/ramka]

[ramka][b]Najpopularniejsze polskie palindromy prof. Tadeusza Morawskiego:[/b]

[ul][li] zaradny dynda raz

[li] gór ech chce róg

[li] może jeż łże jeżom?

[li] jeż leje lwa, paw leje lżej

[li] u Izydy żądze – zdąży Dyziu?

[li] ile Roman ładny dyndał na moreli?

[li] rada dama sama da dar

[li] a to kłamał koń, okłamał kota

[li] Ada bąki piką bada

[li] ej, i po pracy car popije

[li] akta generała ma mała renegatka [/ul]

[b]Innego autorstwa:[/b]

[ul][li] upał u pułapu

[li] mamuta tu mam

[li] kobyła ma mały bok

[li] może jutro ta dama da tortu jeżom?

[li] Zakopane na pokaz

[li] wół utył i ma miły tułów

[li] ma tarapaty ta para tam

[li] i mała dama sama dała mi

[li] łoi nas anioł

[li] Jadzi w gębę gwizdaj! [/ul][/ramka]

[ramka][b]Ukryte intencje[/b]

Wspak można pisać, czytać, liczyć, grać, mówić i śpiewać. Wielu ludzi, najczęściej leworęcznych, posiada taką umiejętność. Przypisuje się ją szczególnej aktywności prawej półkuli mózgu. W USA zjawiskiem mowy wstecznej zajmuje się inżynier i badacz języka David John Oates. Twierdzi, że ludzka mowa ma dwie przeciwne funkcje. Pierwsza – świadoma, i druga – niejawna (to, co komunikujemy wspak). Według Oatesa mowa wsteczna to głos emocji, ukrytych intencji, prawdy, a umiejętność jej odczytywania może się przydać psychologom, prawnikom i dziennikarzom. [/ramka]