International Opera Awards, zwane potocznie operowymi Oscarami, okazały się w tym roku bardzo szczęśliwe dla nas. Do siedmiu nagród zdobytych w przeszłości doszły trzy kolejne – dla Małgorzaty Szczęśniak za scenografię, dla Teatru Wielkiego w Poznaniu za wystawienie „Parii" Stanisława Moniuszki oraz dla Jakuba Józefa Orlińskiego za płytę „Facce d'amore".

Za każdym z tych sukcesów kryje się przełamywanie stereotypowych wyobrażeń, czym jest opera.

Młodzieżowy barok

Zacznijmy od Jakuba Józefa Orlińskiego, bo to przypadek najprostszy do wyjaśnienia. 30-letni kontratenor wszedł na europejskie i amerykańskie sceny jak burza. Operowy Oscar to jedna z wielu nagród, jakie już zdobył, bo rzeczywiście natura obdarzyła go wyjątkowym talentem.

Polak śpiewający delikatnym (laik powiedziałby – kobiecym) głosem to wszakże fenomen, on połączył dwa światy. Orliński zdobył uznanie krytyków i znawców muzyki dawnej, ale jest ogromnie popularny wśród i tych, którzy do opery dotąd nie chodzili.

Najpopularniejszy film Orlińskiego ma na YouTubie już ponad 7 milionów odsłon, kilka innych – od kilkuset tysięcy do półtora miliona. Miłość do muzyki barokowej nie przeszkadza mu być normalnym młodym człowiekiem, którego pasją jest breakdance, a w jego aktywności w mediach społecznościowych nie ma nic z gwiazdorstwa.

Śpiewaków cenionych w świecie mamy obecnie więcej (w minionych latach tę nagrodę zdobyli Aleksandra Kurzak i Piotr Beczała), ale Polacy aktywnie też uczestniczą we współtworzeniu nowoczesnego teatru. Opera nie jest dziś skazana na historyczny kostium i konwencjonalne rozwiązania reżyserskie. Potrafi bulwersować, skłaniać do refleksji nie nad przeszłością, ale nad problemami współczesności. Taki teatr tworzy w Europie Krzysztof Warlikowski z Małgorzatą Szczęśniak.

On dostał nagrodę w 2019 r. za londyńską premierę „Z domu umarłych" Janáčka (spektakl roku), teraz doceniono jego stałą scenografkę. Niewątpliwie przyczynia się do tego jedna z ostatnia ich prac sprzed pandemii – głośna „Salome" Straussa w Monachium, odczytana przez pryzmat życia w zamknięciu, jakim było getto, ale też dzisiejszej niechęci do innych, obcych.

Moniuszko polityczny

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

W tym nurcie mieści się i poznańska „Paria". U nas panuje przekonanie, że opera Moniuszki o tragicznej miłości i klasowych barierach nie do pokonania to dzieło, które nikogo nie zainteresuje. Zaproszony do Polski Brytyjczyk Graham Vick udowodnił, że może być inaczej.

Tego reżysera interesują wyraziste konflikty społeczne i polityczne. Odbicie współczesności znalazł także w XIX-wiecznym utworze Moniuszki. Vick, twórca i wieloletni dyrektor Birmingham Opera Company, chętnie też realizuje spektakle w namiotach cyrkowych, w halach sportowych, zaciera granice między artystami i widzami. Za to właśnie kierowana przez niego instytucja otrzymała w tym roku nagrodę w kategorii: działania edukacyjne i popularyzatorskie.

W podobny sposób Graham Vick zainscenizował „Parię" w poznańskiej hali Arena. Publiczność stała się uczestnikiem akcji, tłumem sterowanym przez brutalnych porządkowych lub też brała udział w manifestacji z otrzymanymi wcześniej transparentami.

Takie pomysły sprawdziły się, jak widać, skoro „Paria" dostała nagrodę w kategorii: dzieło odkryte na nowo. Generalnie zresztą werdykty międzynarodowego, kilkudziesięcioosobowego jury dowodzą, że premiowane jest przełamywanie schematów.

Tegoroczna gala odbyła się z ponadrocznym poślizgiem, ale w przeddzień ponownego otwarcia słynnej mediolańskiej la Scali. Teatry wracają więc do życia, szkoda tylko, że w Polsce zostały potraktowane najsurowiej i muszą czekać tak długo, choć rozmaite badania potwierdziły, że widownie nie są miejscem potencjalnych zakażeń.

Wraca więc też nadzieja, że do kolejnej edycji International Opera Awards nie zabraknie pretendentów, choć nie wiadomo, czy kolejna gala odbędzie się już za rok. Na razie szykuje się rozstrzygnięcie najważniejszego konkursu dla młodych reżyserów: Ring Award. Finał – także przeniesiony o rok – zaplanowano pod koniec czerwca w Grazu. W trójce finalistów jest Polak Krystian Lada, który już realizował spektakle w Austrii, Belgii czy Niemczech.