Reklama

Miłość, samotność, śmierć

Znakomity jubileuszowy album legendarnego amerykańskiego rockmana przynosi gorzką wizję świata
Miłość, samotność, śmierć

Foto: Sony Music Polska

Bez większego echa minęły niedawne jubileusze The Beatles i The Rolling Stones. Pierwsi jako zespół nie istnieją od ponad 40 lat, drudzy przechodzą kryzys. Tymczasem czas zdaje się nie imać Boba Dylana. Legendarny Amerykanin na 50-lecie kariery wydał rewelacyjną płytę „Tempest".

Tytuł zdaje się nawiązywać do „Burzy" – ostatniego dzieła Szekspira, więc nie brakuje domniemań, że miałaby to być pożegnalna płyta Dylana. Podobne myśli podsuwają słowa piosenki „Duquesne Whistle", w której pociąg „gwiżdże, jakby wyruszał w ostatni kurs". Ale myślę, że to nie koniec. Artysta zawsze był tytanem pracy i imponował oczytaniem. Umyślnie zagrał m.in. skojarzeniem z „Burzą", podobnie jak (w teledysku) ze sfilmowaną przez Kubricka „Mechaniczną pomarańczą" Burgessa, by przybliżyć nam obraz świata pełnego przemocy i pułapek losu.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama