O tym, że literacki Nobel jest nagrodą polityczną,a nie literacką wiadomo od dawna, a lista „wiecznych kandydatów" jest już właściwie mocniejsza niż tych nagrodzonych.
Tegoroczny wybór też niekoniecznie był strzałem w dziesiątkę i prawdę mówiąc wywołał więcej konsternacji niż zachwytu. Może dlatego, że Chińczyk i wcale nie dysydent – choć po prawdzie Chinom i Chińczykom dostaje się w jego książkach całkiem nieźle. Ale może po prostu jego książki wydawały się mieć jednak mniejszy kaliber niż powieści Murakamiego czy Munro.