Polityk Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski opuścił dziś areszt. ąd dopuścił możliwość wyjścia z aresztu po wpłaceniu 500 tysięcy złotych poręczenia majątkowego.
- Oczekuję, żądam wręcz od prokuratury, że te dokumenty zostaną państwu ujawnione, że państwo sami będziecie mogli zweryfikować, że stałem się elementem gry politycznej, a nie zwykłego, normalnego postępowania karnego - powiedział po wyjściu z aresztu Gawłowski.
Czytaj także: Stanisław Gawłowski na wolności. "Jestem elementem gry politycznej"
W związku z decyzją sądu komunikat wydała Prokuratura Krajowa. "W ocenie prokuratury zastosowanie przez sąd wobec Stanisława G. aresztu z warunkiem jego uchylenia po wpłaceniu poręczenia majątkowego jest poważnym zagrożeniem dla prawidłowego przebiegu śledztwa. Rozmiar spowodowanych strat i osobiste korzyści odniesione przez Stanisława G. i innych podejrzanych w sprawie tzw. afery melioracyjnej rodzą poważne obawy matactwa ze strony byłego wiceministra środowiska" - czytamy na stronie PK.
Zdaniem prokuratury, pozostawanie na wolności daje Gawłowskiemu możliwość wywierania presji na świadków, a także uzgadniania wspólnej linii obrony z innymi podejrzanymi, wśród których jest żona posła, teściowie jego pasierba oraz znajomi.
"Jako element nacisku na osoby, które są przesłuchiwane w śledztwie, może być też odbierana duża aktywność podejrzanego w mediach. Stanisław G., wykorzystując swoją rozpoznawalność związaną z pełnionymi funkcjami politycznymi, prowadzi medialną kampanię, prezentując się wbrew dowodom zebranym przez prokuraturę jako osoba przypadkowo uwikłana w aferę, sugerując świadkom treść zeznań" - twierdzi PK.