Jest jasne, że tzw. polski pomnik (Polendenkmal) powstanie, co jest konsekwencją ubiegłorocznej uchwały Bundestagu, który wezwał rząd do utworzenia w eksponowanym miejscu w centrum Berlina miejsca pamięci, spotkań i dyskusji poświęconego „polskim ofiarom II wojny światowej i narodowosocjalistycznej okupacji Polski". Nadal nie wiadomo jednak, gdzie je umieścić.

Przez dłuższy czas mowa była o lokalizacji na placu Askańskim w sąsiedztwie ruin dworca Anhalter Bahnhof w centrum Berlina. Miejsce to jest właściwie zwieńczeniem powstałego w ostatnich latach traktu, przy którym znajduje się galeria miejsc upamiętniających wydarzenia najnowszej historii, w tym zbrodniczą wojnę Trzeciej Rzeszy. Począwszy od pomnika Holokaustu nieopodal Bramy Brandenburskiej, niedaleko miejsca pamięci homoseksualistów mordowanych przez nazistów, a także pomnika na cześć pomordowanych Sinti i Romów, poprzez muzeum Topografii Terroru w miejscu, gdzie znajdowały się główne siedziby Gestapo i SS, po gotowe już muzeum ucieczek i wypędzeń Niemców po II wojnie, w tym z Polski, oraz powstający potężny gmach Muzeum Uchodźstwa (Exil Museum), czyli emigracji z Niemiec. Jest więc plac Askański miejscem o niezwykle silnej symbolice historycznej.

– Jest tam jeszcze wolne miejsce na osobnej działce, tuż obok Exil Museum — przekonuje Dieter Bingen, były szef Instytutu Spraw Polskich w Darmstadcie. Nie wszyscy podzielają tę opinię, wobec czego pojawiła się propozycja, że na placu Askańskim mógłby powstać sam pomnik służący w zasadzie do składania wieńców, a centrum spotkań i dokumentacji miałoby zostać ulokowane w innym miejscu.

Zdania są podzielone w komisji działającej przy niemieckim MSZ, której zadaniem jest wypracowanie propozycji w celu przedstawienia ich Bundestagowi. Nie brak w niej zwolenników umiejscowienia polskiego pomnika w parku Tiergarten, w pobliżu Dzwonnicy (Glockenturm), tuż za ogrodzeniem Urzędu Kanclerskiego.

– Jest jednak obawa, że ze względu na charakter parku na taką lokalizację nie zgodzą się władze Berlina – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Andrzej Chwalba, jeden z czterech polskich historyków uczestniczących w pracach komisji przy MSZ.

Podobnie było z bardzo atrakcyjnym miejscem tuż przy Topografii Terroru. Miasto stwierdziło, że jest to teren przeznaczony pod zabudowę.

W tej sytuacji pojawiła się ze strony niemieckiej propozycja lokalizacji w pobliżu Dworca Głównego (Hauptbahnhof) na terenie XIX-wiecznego więzienia, gdzie odbył się proces uniewinnionego Ludwika Mierosławskiego, przywódcy powstań wielkopolskich 1846 i 1848, i jego towarzyszy oskarżonych o zdradę stanu w związku z wydarzeniami Wiosny Ludów. Zdaniem polskich członków komisji jest to lokalizacja bardzo mało atrakcyjna, chociaż w pobliżu siedziby kanclerza.

Dyskusje trwają, ale od ekspertów komisji przy MSZ niewiele zależy. Znacznie więcej od niemieckich polityków skupionych w gremium oddzielnym od eksperckiego. Ostateczne decyzje zależą do Bundestagu.

Polska dyplomacja może jedynie formułować swe opinie. Całość jest przedsięwzięciem niemieckim powstałym z inicjatywy po drugiej stronie Odry. – Pomnik ma zabetonować niechlubną przeszłość, zamykając ten rozdział niemieckiej historii – ocenia prof. Chwalba.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły