[b]Rz: Silny podmuch wiatru mógł być przyczyną tragedii w Gdyni?[/b]
Piotr Abraszek: Mógł. Przyczyny katastrofy ustali jednak komisja. Bywa, że pierwsze informacje się nie potwierdzają.
[b]Lądowanie na jednym silniku, wiatr i błąd człowieka to wszystko mogło spowodować katastrofę?[/b]
Takie lądowanie to krytyczna faza lotu. Załoga musi działać często bez zastanowienia. Samolot inaczej się zachowuje. Ściąga go na jedną stronę i leci w ślizgu. Potrzebuje m.in. odpowiedniego ustawienia sterów, dostosowania ciągu i mocy działającego silnika. Każdy typ samolotu ma odpowiednie procedury odnoszące się do tej fazy lotu. Mógł to być splot okoliczności – podmuch wiatru, usterka techniczna i błąd człowieka. Za wcześnie, by o tym mówić.
[b]Bryzy to bezpieczne maszyny?[/b]
Cieszą się opinią niezawodnych. To jedne z lepszych maszyn tej klasy na świecie. W Polsce dotąd nie słyszałem o ich wypadku. A jeszcze jako An-28 weszły do służby w 1988 r. W 2001 r. bryza rozbiła się w Wenezueli. Błąd popełnił wtedy pilot.
[b]Co pan sądzi o zmniejszeniu liczby lotów ćwiczebnych?[/b]
Oby te prognozy się nie sprawdziły. Pilot, by zachować odpowiednie nawyki, powinien latać ok. 40 godzin rocznie.