Chodzi o rzekome ujawnienie tajnych dokumentów w głośnej biografii byłego prezydenta, którą napisał wspólnie z Piotrem Gontarczykiem.
– Istotnie dostałem wezwanie do prokuratury – potwierdza „Rz” Cenckiewicz.
Śledztwo w tej sprawie zostało już raz umorzone, bo prokurator stwierdził, że dwa z trzech dokumentów były jawne. Trzeci miał co prawda klauzulę, ale został opublikowany cztery lata wcześniej w „Głosie” Antoniego Macierewicza.
Według portalu Niezalezna.pl śledztwo wznowiono po sprzeciwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
– To postępowanie od początku nosi wszelkie cechy absurdu. Przygotowując książkę, bardzo dbaliśmy, by nie naruszyć informacji chronionych prawem. Opublikowaliśmy tylko takie dokumenty, z których zdjęto klauzule, lub które wcześniej funkcjonowały w obiegu publicznym – mówi „Rz” Gontarczyk, historyk z Biura Edukacji Publicznej IPN.