Sąd Apelacyjny w Łodzi uchylił wczoraj wyrok skazujący lidera Samoobrony i byłego wicepremiera Andrzeja Leppera w sprawie seksafery i skierował ją do ponownego rozpoznania. Powód to uchybienia proceduralne stwierdzone w pierwszym procesie. Lepper był skazany na dwa lata i trzy miesiące więzienia.

Drugiemu z oskarżonych: Stanisławowi Łyżwińskiemu sąd złagodził karę z 5 lat więzienia do 3 lat i 6 miesięcy.

– Dysponuję dowodami, że nie mogłem dopuścić się tego przestępstwa – mówił Lepper zadowolony z rozstrzygnięcia. Twierdził, że „w tamtych miejscach i w tamtym czasie" nie mógł być.

Według łódzkich prokuratorów, którzy badali seksaferę, Lepper miał „w związku z pełnioną funkcją publiczną" żądać seksu od działaczki Samoobrony Anety Krawczyk, na której zeznaniach oparto oskarżenie. Inną z działaczek miał „usiłować doprowadzić do obcowania płciowego". Wszystko w latach 2001 – 2002.

Łyżwiński usłyszał siedem zarzutów, w tym zgwałcenia w biurze poselskim działaczki partii, która ubiegała się o stanowisko wójta (lata 1999 – 2003).

W lutym 2010 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Leppera i Łyżwińskiego. Ich obrońcy wnieśli apelacje. Sąd Apelacyjny wytknął sądowi niższej instancji naruszenie prawa do obrony: prowadził bowiem rozprawy, choć Lepper usprawiedliwił swoją nieobecność i składał wnioski o ich odroczenie. Sąd Apelacyjny za niesłuszne uznał też oddalenie części dowodów, które miały potwierdzić alibi Leppera.