O roli Stanisława Janeckiego w kreowaniu medialnego wizerunku Jarosława Kaczyńskiego pisze Piotr Zaremba w poniedziałkowym "Uważam Rze", tygodniku Presspubliki. – Janecki nam pomagał przy kampanii samorządowej, szkolił naszych ludzi, ale nie jest twórcą partyjnego PR – mówi "Uważam Rze" Adam Hofman, poseł PiS.
Jednak według informacji tygodnika Janecki jest ważnym, choć nieformalnym doradcą. Gazeta pisze, że to on miał proponować, by lider PiS w prowadzonym przez siebie blogu pisał o gospodarce, a w artykułach dla mainstreamowych gazet rozprawiał o clubbingu i malarstwie Jacksona Pollocka.
Stanisław Janecki był przez 17 lat związany z tygodnikiem "Wprost" (w latach 2007 – 2010 był jego naczelnym). Od maja do września 2010 r. pełnił obowiązki wicedyrektora ds. publicystyki w TVP 1 (przez tydzień zajmował to stanowisko również w marcu tego roku). Po zwolnieniu z TVP, w grudniu 2010 r., założył spółkę Wspólna Sprawa zajmującą się m.in. PR.
W ubiegłym tygodniu "Uważam Rze" informował, że to właśnie spółka Wspólna Sprawa – w której prócz Janeckiego udziały mają także Witold Gadowski, były dyrektor TVP 1, Przemysław Wojciechowski, kierownik redakcji publicystyki w TVP 1, i Anna Dębecka-Budzisiak, była asystentka wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego – doradza Prawu i Sprawiedliwości w kreowaniu medialnego wizerunku.
Janecki w rozmowie z branżowym Presserwisem w piątek przekonywał, że to nieprawda. – Wspólna Sprawa nie ma jeszcze ani jednego klienta – mówił.
W rozmowie z "Rz" Janecki zaprzecza, by kiedykolwiek doradzał PiS w kampanii wizerunkowej. – Rozmawiałem z politykami PiS przed wyborami samorządowymi towarzysko, ale nie była to żadna pomoc ani profesjonalne doradzanie – zaznacza. Dodaje, że nigdy nie otrzymał od PiS pieniędzy, a działalność PR-owska nie jest celem jego firmy. – Owszem, analizując rynek, zastanawialiśmy się również nad PR, ale to margines w planach biznesowych naszej firmy – twierdzi.
Wśród polityków PiS mówi się, że Janecki współpracuje z partyjnym zespołem odpowiedzialnym za przygotowanie strategii wyborczych. – Nie wiem, czy robi to formalnie jako przedstawiciel firmy czy prywatnie, ale wiem, że doradzał nam w kwestiach medialnych. Zdarza się nawet, że przychodzą dziennikarze "Wprost" i mówią, że w tym i w tym poznają rękę swojego niedawnego szefa – mówi "Rz" znany polityk PiS.
– Mogę tylko powiedzieć, że cieszę się, iż wielu publicznie znanych ludzi, w tym profesorów, postanowiło pomóc nam w przygotowaniach do wyborów – ucina europoseł PiS Ryszard Czarnecki.