Trochę dalej „SEx" drukuje zdjęcie posła (PJN) Pawła Poncyliusza (to już inna wodniacka impreza) prezentującego nagi tors, ale kto chce wiedzieć coś więcej musi zerknąć do tabloidu...
„Fakt" pokazuje z kolei premiera Tuska popijającego piwo, jak wyjaśnił Paweł Graś, rzecznik rządu, w trakcie rutynowej, gospodarskiej wizyty w gospodarstwie agroturystycznym. Na sąsiedniej stronie (nie wiem czy to przypadek) duża rozmowa w Beatą Szydło wiceprezesem PiS, która mówi, że rząd powinien być od tego, by walczyć z drożyzną, ten zaś mówi: „jest trudno, ale nie kwękolcie, bo może być jeszcze gorzej".
Więc może coś optymistycznego, dla pacjentów, z „Gazeta Wyborczej" („Jak cenić zdrowie"): — resort zdrowia przestraszył się, że szpitale likwidują oddziały, i nie ma gdzie leczyć starszych i tych z kosztownymi chorobami, i chce temu zapobiec na nowo wyceniając zabiegi i premiując placówki przyjmujące trudne przypadki. W tym celu ministerstwo chce powołać specjalną Agencję Taryfikacji. — To dobra inicjatywa, choć spóźniona o kilka lat — mówi w jeden dyrektorów szpitali.
Tak oto finansowo-kryzysowe kłopoty i lęki mieszają się z początkiem wakacji, z pogodą, jak to w Polsce, raczej konsumpcyjną. Sceptycznie więc patrzę, na skądinąd zrozumiały w tzw. terenie entuzjazm, dla otwieranych tu i ówdzie kolejnych marin. Już wiedzę je puste w jesienne miesiące, nie mówiąc o zimie. Nie ma się co obrażać, to sprawa klimatu, i jedyna w Polsce rzeka, która nie zamarza, to rzeka alkoholu.
Poniedziałkowa „Rzeczpospolita" ujawnia, że państwo straciło miliardy, bo aż do końca 2010 r. do Polski wjeżdżał spirytus bez akcyzy: Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła, że w latach 2004 – 2007 budżet stracił na tym procederze prawie 3 mld zł. Jak jednak ustaliła „Rz", straty mogą być dużo większe, bo cały spirytus, który w latach 2006 – 2010 przyjeżdżał z Ukrainy, był traktowany jako płyn do spryskiwaczy. (szerzej „Rzeka lewego alkoholu").