Były szef UOP ocenił, że brak dronów na wyposażeniu polskiej armii oznacza, że „Polska straciła sześć lat".
Gromosław Czempiński wyjaśnił, że nowoczesne samoloty bezzałogowe są „niesamowitą stacją nasłuchową, która zbiera wszystkie sygnały". – Radio, telefony komórkowe, rozmowy. W zależności od wysokości i sprzętu dron może mieć 1000 kilometrów zasięgu - przyznał były szef UOP i dodał, że gdyby Polska miała drony, "wiedzielibyśmy dobrze, co się dzieje na granicy ukraińsko-rosyjskiej".
Zdaniem Czempińskiego, Polsce potrzebne są wszystkie typy zdalnie sterowanych urządzeń.
– Od małych, używanych przez drużynę lub kompanię, gdzie dobrze radzi sobie nasz przemysł, przez średnie, po duże, używane na szczeblu operacyjnym – mówił Czempiński.
Były szef UOP odniósł się także do sprawy oficera Wojska Polskiego oraz osoby cywilnej podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. Zdaniem Czempińskiego, zatrzymanie dwóch osób, wobec których istniały podejrzenia, że są szpiegami, musiało być jedyną opcją.
Czempiński podkreślił, że „nie ma wątpliwości", że SKW osiągnęła cele operacyjne, czyli zidentyfikowała osoby prowadzące rosyjskich szpiegów. Jak tłumaczył generał, praca kontrwywiadowcza opiera się głównie na skutecznym rozpracowaniu siatki obcego wywiadu przy jednoczesnym zachowaniu niejawności własnych źródeł.
– Zwykle chodzi o to, żeby wprowadzić na tyle ciekawą koncepcję operacyjną, żeby rozwikłać całą sieć, czyli oficera prowadzącego i sposoby łączności. To są elementy newralgiczne, najważniejsi są ci, którzy obsługują – tłumaczył generał.
Czempiński dodał, że kontrwywiad może pozwolić na działalność mało szkodliwego szpiega, jeśli pozwala mu to poznać struktury wywiadu. – Nam najbardziej zależy na tym, żeby zwerbować oficera obcego wywiadu – stwierdził.