Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa oraz spowodowania pożaru, który zagrażał życiu i mieniu.

41-latek podłożył ogień w pokoju żony w nocy z 4 na 5 lutego w mieszkaniu na poznańskim Piątkowie. Pożar szybko zaczął się rozprzestrzeniać. Rodzinie podpalacza udało się uciec.

Początkowo policja myślała, że pożar powstał w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ale współwłaścicielka pożaru opowiedziała po kilku dniach co się stało.

- Mąż podpalił pokój, potem przyszedł, by mnie udusić. Udało mi się wyrwać i uciec przez balkon – mówiła. Tłumaczyła, że wcześniej nie zgłaszała sprawy, bo bała się męża.

- Znęcał się nade mną. Bałam się jego zemsty, dlatego nie wyzwalam policji – wyjaśniła.

Po jej zeznaniach policja zatrzymała męża. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, sprowadzenia niebezpiecznego zdarzenia w postaci pożaru, a także naruszenia czynności narządu ciała.

Sąd na wniosek prokuratora zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu.

Teraz mężczyźnie grozi nawet dożywotniego pozbawienia wolności.