- Odpowie on za usiłowanie zabójstwa obu policjantów, czynnej napaści na nich oraz zniszczenia radiowozu – mówi Sławomir Mamrot, rzecznik prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim.

Dodaje, że mężczyzna przyznał się jedynie do uszkodzenia radiowozu. – Przyznał, że był na miejscu zdarzenia, ale odrzucił pozostałe zarzuty – mówi prok. Mamrot.

Do napaści na funkcjonariuszy opoczyńskiej komendy doszło w środę. Dwaj dzielnicowi pojechali na interwencję po zgłoszeniu kobiety, która skarżyła się na agresywnego 35-letniego syna.

Mężczyzna, gdy zobaczył mundurowych zaczął ich wyklinać, grozić im i w końcu rzucił się na jednego z dzielnicowych z nożem. Ranił policjanta w ramię. Potem uciekł na rowerze. Policjanci zaczęli go gonić.

Gdy go ujęli, napastnik jeszcze raz zranił nożem tego samego policjanta. Tym razem przebił mu tętnicę udową. Drugi z funkcjonariuszy użył broni. Ranił napastnika w nogę.

Policjant stracił dużo krwi, jego stan był bardzo ciężki. Przeszedł operację w łódzkim szpitalu, ale nie ma zagrożenia jego życia.

Napastnika przewieziono do szpitala w Opocznie. Lekarze zezwolili na jego przesłuchanie w szpitalu. – Tam postawiliśmy mu zarzuty – mówi prok. Mamrot.

Już prokuratura skierowała do sądu wniosek o areszt dla podejrzanego. Jeszcze dziś ma rozpatrzyć go sąd. Mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego więzienia.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i aresztował dziś podejrzanego na trzy miesiące.