W środę Olbrychski został zatrzymany przez funkcjonariuszy drogówki w Podkowie Leśnej. Podczas rutynowej kontroli przeprowadzono badanie alkomatem. Wykryto u mężczyzny niemal promil alkoholu w wydychanym powietrzu.
Aktor przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Zgodził się na zabranie prawa jazdy na trzy lata, karę grzywny w wysokości 5 tys. zł, zabezpieczenie mienia w wysokości 5 tys. zł.
Olbrychski pojawił się dziś rano w studiu telewizji TVN. Jak sam powiedział, zrobił to, by "publicznie uderzyć się w pierś".
Z relacji aktora wynika, że dzień przed zatrzymaniem widział się ze znajomymi. Na spotkaniu goście pili wino. - Nie wolno mi było wsiadać do samochodu. Byłem przekonany, że po ośmiu godzinach snu nie ma już śladu (po alkoholu - red.) - mówił Olbrychski.
Podkreślił także, że przed zachowaniem którego się dopuścił, trzeba przestrzegać innych kierowców.
- Jest mi strasznie przykro. Bardzo przepraszam tych, którzy mnie lubią, lubili i tych, którzy mnie nie lubią. W ogóle wszystkich za to przepraszam. Jest to karygodne. Wstydzę się, (...) popełniłem ciężki grzech - powiedział.
Aktor zaznaczył, że do tej pory nie miał żadnych problemów za kółkiem. Od 40 lat prowadził samochód i nigdy nie był uczestnikiem żadnego wypadku.