- Rozumiemy, że wynik wyborów prezydenckich w USA zostanie ustalony zgodnie z amerykańskim prawem i procedurami - dodał Wang Wenbin.

Wynik wyborów prezydenckich ogłoszony przez amerykańskie media kwestionuje urzędujący prezydent, Donald Trump, który zapowiada wystąpienie na drogę prawną. Trump uważa, że Biden wygrał dzięki głosom oddanym korespondencyjnie, które nie powinny być uwzględnione (chodzi głównie o głosy wysłane najpóźniej w dniu wyborów, które jednak dotarły do komisji wyborczych już po zakończeniu wyborów - red.).

W 2016 roku Xi Jinping, prezydent Chin, wysłał gratulacje Trumpowi 9 listopada, dzień po wyborach, gdy amerykańskie media ogłosiły zwycięstwo kandydata Partii Republikańskiej w wyborach.

Za czasów administracji Trumpa relacje USA i Chin znacznie się pogorszyły - Trump rozpoczął wojnę handlową z Chinami, a punktami spornymi w relacjach między USA a Chinami jest również wsparcie USA dla Tajwanu, uznawanego przez Chiny za zbuntowaną prowincję, tłumienie przez Pekin prodemokratycznych protestów w Hongkongu i zwiększaniu kontroli nad tym miastem przez Państwo Środka oraz rosnące wpływy Chin w rejonie Morza Południowochińskiego.

Biden nazywał w przeszłości prezydenta Chin Xi Jinping "zbirem" (ang. thug), wzywał też do wywierania presji w celu "izolacji i ukarania Chin". Eksperci spodziewają się jednak, że jego polityka wobec Chin będzie mniej konfrontacyjna niż polityka Trumpa.

Hu Xijin, redaktor "Global Times", tabloidu wydawanego przez Komunistyczną Partię Chin napisał na Twitterze, że Pekin nie pogratulował Bidenowi wygranej w wyborach, ponieważ "musi zachować większy dystans od wyborów prezydenckich w USA, aby uniknąć wciągnięcia w związane z nimi kontrowersje". "To pokazuje, że Chiny szanują USA jako całość" - dodał.