Zdaniem śledczych to on zabił właścicielkę agencji towarzyskiej oraz jedną z pracownic. Do sądu skierowano już wniosek o areszt dla nastolatka. Zostanie rozpatrzony w sobotę.
Ciała dwóch kobiet znaleziono w mieszkaniu na wrocławskim Rakowcu pod koniec listopada. Zbrodnię odkryli mieszkańcy kamienicy ul. Więckowskiego, bo poczuli smród rozkładających się ciał i wezwali policję.
Ofiary dwie kobiety: jedna ok. 30-lat, druga dwukrotnie starsza, zginęły od ran ciętych zadanych nożem lub innych ostrym narzędziem. – Były mocno pokaleczone i zakrwawione – opowiadali policjanci.
W lokalu od wielu lat działała agencja towarzyska. Sąsiedzi nieraz alarmowali policję, ale to nic nie dawało. Okazało się, że podczas zabójstwa zginęła właścicielka lokalu oraz jedna z jej pracownic.
Policjanci zaczęli szukać zabójcy. – Nie mieliśmy nic. Sąsiedzi nic nie słyszeli, nic nie widzieli – mówi jeden z oficerów.
Policjanci zaczęli ustalać klientów domowej agencji towarzyskiej. – Pracy było dużo, bo nikt nie spisuje odwiedzających takie miejsce, ale udało nam się ustalić kto stoi za zbrodnią – mówi policjant.
Trop doprowadził ich do 18-letniego Artura K., podopiecznego jednego z ośrodków wychowawczych we Wrocławiu.
Jego obecność w agencji towarzyskiej policjanci potwierdzili m.in. na podstawie badań DNA. Na miejscu zdarzenia znaleziono m.in. ślady krwi.
Okazało się, że w domowej agencji na Rakowcu był kilka razy. – Kiedy tylko go zatrzymaliśmy, pękł. Od razu przyznał się do zabójstwa – dodaje nasz rozmówca.
Z wyjaśnień chłopaka wynika, że kiedy pod koniec listopada przyszedł do agencji, był pijany. Pokłócił się z jedną z kobiet o pieniądze.
Właścicielka zaczęła grzebać w jego torbie, co go zbulwersowało na tyle, że ją zaatakował nożem lub bagnetem, który miał przy sobie. Zadał jej kilkanaście ciosów.
Na ratunek napadniętej ruszyła druga z kobiet, wtedy nastolatek zaatakował i ją. Ona także zginęła. Artur K. dziś był przesłuchiwany przez prokuratora.
Usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa. – Przyznał się do winy – mówi Małgorzata Klaus, rzecznik wrocławskiej prokuratury.
Śledczy już skierowali wniosek do sądu o areszt dla podejrzanego. Będzie rozpatrzony w sobotę. Mężczyźnie grozi nawet dożywocie.
– Już wcześniej miał problemy z prawem, ma też zaburzoną osobowość, więc jeśli biegły stwierdzi, że w momencie zabójstwa był niepoczytalny, to nie odpowie on za zbrodnię przed sądem – dodaje policjant.