Dlaczego rząd PiS nie zgodził się na rejestrację jednej z najstarszych religii

MSWiA z zaskakujących powodów nie zgodziło się na rejestrację jednej z najstarszych, wciąż praktykowanych, religii.

Publikacja: 12.02.2024 03:00

W Polsce buddyści therawadyjscy, starający się o rejestrację, funkcjonują od ok. dziesięciu lat

W Polsce buddyści therawadyjscy, starający się o rejestrację, funkcjonują od ok. dziesięciu lat

Foto: materiały prasowe

– Odczuwamy rozczarowanie i mamy wrażenie, że traktowanie nas przez MSWiA nie było wystarczająco uczciwe i obiektywne – mówi Wojciech Czypicki z Polskiego Związku Wczesnego Buddyzmu. W czasie gdy u władzy było jeszcze PiS, resort spraw wewnętrznych dwukrotnie wydał dla tej wspólnoty negatywną decyzję odnośnie do wpisu do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. Mówiąc ściślej, nie tyle odmówił wpisu, co rozpoczęcia procedury mogącej skutkować tym w przyszłości.

W rejestrze znajduje się obecnie około 170 wspólnot, z czego większość zarejestrowało się w latach 90., gdy było to o wiele łatwiejsze niż dziś. Wśród nich jest 14 związków buddyjskich, jednak żaden nie reprezentuje buddyzmu therawadyjskiego, czyli najstarszej szkoły w obrębie tej religii.

Buddyści therawadyjscy od około 10 lat w Polsce

– Buddyzm generalnie dzieli się na dwa albo trzy główne nurty, z których ten therawadyjski opiera się na najstarszych naukach Buddy. Nie jest jednak najpopularniejszym kierunkiem tej religii na świecie, bo prym wiedzie pod względem liczby wyznawców buddyzmu mahajanistycznego – wyjaśnia Mikołaj Kołyszko, autor „Podcastu religioznawczego”.

W Polsce buddyści therawadyjscy, starający się obecnie o rejestrację, funkcjonują od około dziesięciu lat. Regularnie organizują kilkudniowe odosobnienia medytacyjne z mnichami lub nauczycielami świeckimi, w których udział bierze zazwyczaj po kilkudziesięciu uczestników. W kilku miastach Polski ich grupy medytacyjne spotykają się raz w tygodniu. – Spotkania organizujemy też online, a od początku działalności rozdaliśmy kilkadziesiąt tysięcy książek – wylicza Wojciech Czypicki.

Dla MSWiA te argumenty nie miały jednak znaczenia. Choć buddyści dostarczyli wymagane prawem ponad 100 notarialnie poświadczonych podpisów, resort uznał, że nie ma pewności, czy wspólnota rzeczywiście istnieje. Tak wynika np. z drugiej decyzji, która zapadła 31 maja ubiegłego roku. Podpisał się pod nią ówczesny wiceszef MSWiA Błażej Poboży z PiS.

Jako koronny dowód minister przytoczył wpis na stronie internetowej buddystów, w którym napisali, że są „na progu historycznego momentu, w którym powstanie organizacja”. Zdaniem Pobożego, skoro organizacja ma dopiero powstać, oznacza to, że jeszcze nie działa.

Wiceminister stwierdził też, że gdyby faktycznie działała, nie musiałaby zachęcać w internecie do składania notarialnie poświadczonych podpisów pod wnioskiem o rejestrację, bo mogłaby to zrobić podczas spotkań twarzą w twarz. „Skoro na przestrzeni lat w tylu miejscach Polski, co mają wedle wnioskodawców potwierdzać dokumenty, społeczność buddystów wczesnego buddyzmu tak często się spotykała, to dlaczego związek szuka wnioskodawców spośród grona »zainteresowanych i znajomych«?” – pyta Poboży.

Zaszkodził Wojciech Cejrowski?

Zdaniem Wojciecha Czypickiego podważanie istnienia wspólnoty na podstawie kilku zdań znalezionych w internecie to absurd. – W Kościele katolickim każda parafia ma stronę internetową z ogłoszeniami duszpasterskimi. Na tej zasadzie można by wywodzić, że wierni nie chodzą do kościoła, bo jakby chodzili, nie trzeba by publikować ogłoszeń online – mówi.

– Nie rozumiem decyzji MSWiA, a jedynym sensowym wytłumaczeniem wydaje mi się niechęć byłego rządu, związanego z konserwatywnym katolicyzmem, do religii, takich jak buddyzm. W środowisku konserwatywnych katolików funkcjonuje bardzo niedogmatyczna teoria, że buddyści czczą demony, którą propagował m.in. Wojciech Cejrowski – zauważa Mikołaj Kołyszko.

Jego zdaniem czas rządów PiS generalnie nie był sprzyjający dla nowych grup religijnych. Pod koniec stycznia dopiero po pięciu latach starań udało się zarejestrować Związek Wyznaniowy Rodzimowierców Polskich RÓD. Z kolei Reformowany Kościół Katolicki w Polsce zaczął mieć kłopoty dopiero po rejestracji w 2020 roku. Gdy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro przeczytał w „Rzeczpospolitej”, że Kościół dopuszcza małżeństwa jednopłciowe, wniósł sprzeciw od decyzji o wpisie, a sprawa na kilka lat utknęła w sądzie. Jednak w 2022 roku MSWiA zarejestrowało bardzo kontrowersyjny Kościół Naturalny, wspólnotę nieznaną dotąd religioznawcom, za to powiązaną z germańską nową medycyną, pseudonauką twierdzącą m.in., że choroby nowotworowe są objawem silnego konfliktu psychicznego.

Wojciech Czypicki mówi, że rejestracja jest potrzebna buddystom therawadyjskim, by móc założyć klasztor, a także sprowadzić mnichów buddyjskich do Polski na stałe. – Od decyzji ministerstwa odwołaliśmy się do sądu administracyjnego. Liczymy na to, że gdy wniosek wróci do MSWiA, zostanie rozpatrzony pozytywnie – dodaje.

– Odczuwamy rozczarowanie i mamy wrażenie, że traktowanie nas przez MSWiA nie było wystarczająco uczciwe i obiektywne – mówi Wojciech Czypicki z Polskiego Związku Wczesnego Buddyzmu. W czasie gdy u władzy było jeszcze PiS, resort spraw wewnętrznych dwukrotnie wydał dla tej wspólnoty negatywną decyzję odnośnie do wpisu do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. Mówiąc ściślej, nie tyle odmówił wpisu, co rozpoczęcia procedury mogącej skutkować tym w przyszłości.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Kraj
Słonie na Balkonie ogłosiły oddolną żałobę w Światowy Dzień Walki z Depresją
Kraj
Kandydaci na prokuratora krajowego na imprezie, na której nie powinni być? "To szkodliwe"
Wymiar sprawiedliwości
Sąd nie zbadał, jak działa Pegasus. Oparł się na doniesieniach medialnych
granica
Ukraińska soja wysypana z wagonu w Dorohusku. Policja potwierdza
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2024 - trendy i wyzwania
Polska-Ukraina
Ukraiński rzepak wysypany na tory w Dorohusku. Minister ostrzega: Bezkarne zbrodnie zawsze wracają
Kraj
Znów więcej papierosów od Łukaszenki. Radykalny wzrost przemytu