Reklama

Polska nie jest gotowa na imigrantów

Wnioski o przyznanie statusu uchodźcy były rozpatrywane z poślizgiem. Powód: za mało urzędników.

Aktualizacja: 15.03.2016 14:40 Publikacja: 14.03.2016 18:36

W ub.r. Straż Graniczna na próbie nielegalnego wjazdu do Polski zatrzymała 4,8 tys. cudzoziemców

W ub.r. Straż Graniczna na próbie nielegalnego wjazdu do Polski zatrzymała 4,8 tys. cudzoziemców

Foto: Fotorzepa/Piotr Guzik

W Polsce powinna powstać jedna instytucja koordynująca sprawy dotyczące cudzoziemców – np. na wzór amerykańskiego biura imigracyjnego. A jeżeli nie, to przynajmniej konieczne jest wzmocnienie kadrowe Urzędu do Spraw Cudzoziemców, bo w razie dużego napływu nielegalnych imigrantów może nam grozić paraliż – wynika z raportu NIK, który poznała „Rzeczpospolita".

– Zagrożenie ruchami imigracyjnymi jest bardzo duże. Tymczasem już przy niewielkiej liczbie wniosków o nadanie statusu uchodźcy występują opóźnienia w ich rozpoznawaniu – podkreśla dyr. Marek Bieńkowski z NIK.

Główny mankament to nieszczelny system, który sprawia, że cudzoziemiec składa wniosek o ochronę i znika. Nie wiadomo, czy jest w kraju, jeśli tak, to gdzie, czy też wyjechał za granicę. Urzędnicy przyznają, że to problem, ale jak mówią: „nie sposób wszystkich zamknąć w ośrodkach".

– Osoba, która złoży wniosek o nadanie statusu uchodźcy, jest traktowana jak wolny człowiek. Możemy ją tylko informować, że zgodnie z prawem powinna pozostać w kraju do czasu rozpatrzenia wniosku – mówi Ewa Piechota, rzeczniczka Urzędu ds. Cudzoziemców.

Inny problem: wnioski załatwiane są z opóźnieniem. W ciągu dwóch i pół roku (taki okres objęła kontrola NIK) było ich 32 tys. Aż „34 proc. spraw kończono z przekroczeniem sześciomiesięcznego terminu" – podaje NIK i zauważa, że to wbrew przepisom i w dodatku kosztowne, bo czekającemu na decyzję trzeba dłużej zapewniać świadczenia socjalne.

Reklama
Reklama

Powodem poślizgów były braki kadrowe – liczba pracowników Urzędu ds. Cudzoziemców jest, jak uznała NIK, dalece niewystarczająca. – Istnieje ryzyko, że przy znacznie większym napływie możemy zjawiska nie opanować – mówi dyr. Marek Bieńkowski.

Chociaż są gotowe procedury na wypadek zwiększonego napływu nielegalnych przybyszów, to niektóre tylko na papierze. Procedury przewidują np. podpisywanie umów z firmami prywatnymi na transport czy noclegi dla cudzoziemców. Tymczasem nie podpisano nawet umów ramowych. „W razie zmasowanego napływu nielegalnej imigracji dopiero szukalibyśmy podmiotów, które by się tym zajęły" – wytyka Izba.

Na razie w Polsce nie ma fali uchodźców, bo ci traktują nasz kraj tylko jako przystanek w drodze na Zachód. Zainteresowaniem – głównie wśród Ukraińców – cieszy się za to imigracja zarobkowa. Mężczyźni pracują m.in. w budownictwie, a kobiety przy sprzątaniu.

– Połowa ich wniosków o pobyt czasowy jest motywowana chęcią podjęcia pracy – przyznaje Ewa Piechota.

Wielu przybyszów ze Wschodu nie zawraca sobie jednak głowy pozwoleniami. W ubiegłym roku Straż Graniczna zatrzymała ponad 4,8 tys. cudzoziemców na próbie nielegalnego wjazdu do Polski. Rok wcześniej było ich 3,3 tys. Najwięcej na granicy z Ukrainą.

Przybyszów z bardziej egzotycznych krajów jest stosunkowo niewielu. Chociaż w zeszłym roku nieco więcej było wniosków o nadanie statusu uchodźców z Tadżykistanu.

Reklama
Reklama

Obecna kontrola NIK miała tylko charakter rozpoznawczy. W połowie roku Izba sprawdzi całościowo politykę migracyjną państwa.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Chcą miliona nowych słupków na ulicach Warszawy. „To jedyny sposób ochrony przed dewastacją”
Kraj
Nerki spokojnie poczekają na przeszczep. Przełomowa technologia z Politechniki Warszawskiej
Kraj
Pfizer kontra Polska. Proces o szczepionki i 6 miliardów złotych
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 w kryzysie. Brak trzeciej drogi groźny dla koalicji?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama