Reklama

Kosztem Palestyńczyków. Arabska układanka Trumpa

Izrael jeszcze kilka miesięcy temu miał stosunki dyplomatyczne z dwoma państwami arabskimi. Teraz z sześcioma. Toczy się gra, czy najważniejsze, Arabia Saudyjska, zdecyduje się na oficjalną normalizację przed odejściem Trumpa z Białego Domu.
Premier Izraela Beniamin Netanjahu, prezydent USA Donald Trump i minister spraw zagranicznych Zjedno

Premier Izraela Beniamin Netanjahu, prezydent USA Donald Trump i minister spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abdullah bin Zayed Al-Nahyan podczas zorganizowanej w Białym Domu ceremonii podpisują wspólne oświadczenie

Foto: AFP

Zdradzeni czują się Palestyńczycy. - To się odbywa naszym kosztem. Trump i Netanjahu działają wspólnie tak, by od początku urzędowania postawić w trudnej sytuacji Bidena - mówi „Rzeczpospolitej” Mustafa Barguti, lekarz i polityk z Ramallah, były kandydat na prezydenta Autonomii Palestyńskiej.

We wrześniu uroczyście podpisały porozumienie z Izraelem w Waszyngtonie monarchie znad Zatoki Perskiej - Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn. W zakończonym tygodniu normalizację ogłosiła kolejna monarchia sunnicka, tym razem z zachodniego końca Afryki Północnej - Maroko. Jedyna niemonarchia to Sudan, biedny kraj afrykański, w którym po upadku dyktatora nadal najwięcej do powiedzenia mają wojskowi. To oni przyjęli propozycję Donalda Trumpa i dogadali się z Izraelem. Przedtem przez lata z Izraelem utrzymywały stosunki tylko dwa kraje arabskie - sąsiedzi, Egipt i Jordania.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama