Takiej pomocy nie otrzymał do tej pory żaden inny kraj. Oznacza to, że począwszy od 2018 roku Izrael może liczyć na 3,8 mld dol. rocznie. To znacznie więcej niż obecne 3,1 mld rocznie, ale i o wiele mniej, niż proponował izraelski rząd, uznając za zadowalającą sumę 4–5 mld dol.

Zdecydowana większość tych pieniędzy wróci do USA w postaci zamówień sprzętu wojskowego. Jedna piąta pomocy przeznaczona może zostać na zakup sprzętu wojskowego poza USA, w tym na rozwój technologii izraelskich. Do tej pory Izrael mógł swobodnie dysponować 26 proc. całej sumy. Jak pisze dziennik „Haarec", Izrael zobowiązał się także, że nie będzie się starał o dodatkową pomoc militarną od Kongresu. Chyba że będzie w stanie wojny.

Tak czy owak wynegocjowane porozumienie jest niezwykle korzystne dla Izraela. Jest to także sukces premiera Beniamina Netanjahu skłóconego jak żaden inny przywódca państwa żydowskiego w historii z amerykańską administracją. Poszło o wynegocjowane przez USA porozumienie atomowe z Iranem oraz o odmowę jakichkolwiek ustępstw Izraela pod adresem Palestyńczyków. Fiasko poniosła cała koncepcja prezydenta Obamy wznowienia negocjacji palestyńsko-izraelskich.

– Zawarte właśnie porozumienie z USA jest bez wątpienia wyrazem troski Waszyngtonu o dalszy rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie – mówi „Rzeczpospolitej" izraelski politolog prof. Efraim Inbar. Jego zdaniem wspieranie obronności Izraela jest konieczne w sytuacji zagrożenia islamskiego terroryzmu oraz nieprzewidywalnego w końcu zachowania się Iranu po upływie 10-letniego okresu obowiązywania ograniczeń dotyczących rozwoju programu atomowego. Na razie jednak Teheran wypełnia skrupulatnie warunki porozumienia.

Sam Izrael znajduje się obecnie w niezwykle korzystnej sytuacji geopolitycznej. Praktycznie rzecz biorąc, po raz pierwszy od czasu powstania państwa. Wojna libańska jest już wspomnieniem. Nie ma zagrożenia z Gazy. Iran nie będzie dysponował bronią jądrową, w przewidywalnej przyszłości. W czerwcu tego roku miała miejsce normalizacja relacji izraelsko-tureckich po okresie wrogości. Doszło do bezpośrednich kontaktów dyplomatycznych z Arabią Saudyjską w równym stopniu co Izrael zaniepokojoną programem atomowym Iranu. Terrorystyczne ataki Palestyńczyków w Izraelu nie przekształciły się w trzecią intifadę, czyli powstanie. Państwo żydowskie nie jest także celem ataków terrorystycznych dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

– Mamy do czynienia z największą od czasów zimnej wojny ekspansją Rosji na Bliskim Wschodzie – przypomina „Rz"Mario Abu Zaid, ekspert w Carnegie Middle East Center w Bejrucie. Moskwa jest sojusznikiem Damaszku i rozbudowuje kontakty z Iranem. Jest to zapewne jedna z przyczyn hojności USA wobec Izraela. Z drugiej strony zwiększenie pomocy ma równoważyć dostawy amerykańskiej broni dla arabskich państw regionu.