Nie miał prawa jazdy i dlatego próbował uciec przed policją. Teraz sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Policjanci z ząbkowickiej drogówki w gminie Ziębicie zobaczyli, że kierowca seata nie ma zapiętych pasów. Postanowili go skontrolować.
- Dali mu sygnał do zatrzymania i pojechali za nim – opowiada kom. Ilona Golec, z komendy policji w Ząbkowicach Śląskich.
Jednak kierowca nie dość, że się nie zatrzymał, to jeszcze przyspieszył i próbował uciec. - Mimo trudnych warunków, oblodzenia i zalęgającego śniegu samochód przyspieszał. Przejechał przez wieś i skręcił w drogę gruntową – relacjonuje policjantka.
Kierowca seata nie reagował na próby zatrzymania i sygnały dawane przez mundurowych. - Jazda była bardzo niebezpieczna. Po kilkudziesięciu sekundach kolejny raz próbował uciec wjeżdżając w drogę polną, ale tam utknął w śniegu – dodaje kom. Golec.
Mundurowi dobiegli do samochodu. W środku zastali dwoje dzieci: dziewięcioletniego chłopca i 13-letnią dziewczynkę. A za kierownicą siedział ich 16-letni brat.
Chwilę później na miejsce dojechała matka rodzeństwa. Okazało się, że nastolatek jeździł samochodem bez prawa jazdy za wiedzą i przyzwoleniem ojca.
- Niewiarygodne jest, że rodzice godzili się, aby 16-latek woził samochodem młodsze rodzeństwo – mówi zdumiona policjantka.
Dzieci zostały oddane pod opiekę matki, a o zdarzeniu powiadomiono sąd rodzinny, który zdecyduje co dalej z dziećmi i ich rodzicami.
W przypadku dorosłych za niezatrzymanie się do kontroli drogowej można usłyszeć zarzut karny i grozi za to do pięciu lat więzienia.