"Po gwałtownym roku prób rakietowych i testów nuklearnych, trwa historyczne spotkanie między Koreą Północną i Południową. Dobre rzeczy się dzieją, ale czas dopiero pokaże!" - napisał Donald Trump na Twitterze.
"Koniec wojny koreańskiej. Stany Zjednoczone i wszyscy ich wielcy ludzie powinni być bardzo dumni z tego, co teraz się dzieje w Korei" - dodał amerykański prezydent.
W piątek przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i prezydent Korei Południowej Mun Dze In zgodzili się w czasie bezpośrednich rozmów, że ich celem jest pełna denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego. Obaj postanowili dążyć do zawarcia formalnego układu pokojowego, który zakończyłby wojnę koreańską, która w 1953 zakończyła się tylko rozejmem.
Przeczytaj » Koree po 68 latach chcą zakończyć wojnę. Jest deklaracja
Informacje o podpisaniu wspólnej deklaracji i pozytywnym przesłaniu historycznego szczytu skomentował też Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej.
"To, co usłyszałem dziś z Korei i czego doświadczyłem tutaj na Bałkanach w ostatnich dniach, powinno posłużyć wszystkim za pozytywne przypomnienie, że niemożliwe może stać się możliwe i że zależy to całkowicie od dobrej woli i odwagi pojedynczych osób" - napisał na Twitterze Tusk.
Były polski premier przebywał ostatnio na Bałkanach, gdzie m.in. zabiegał o normalizację relacji między Serbią i Kosowem.
Z zadowoleniem, ale również rezerwą, porozumienie między Koreami przyjęła Moskwa. - To jest fakt pozytywny - ocenił Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, zastrzegł jednak, że szczyt dopiero co się zakończył, i "trzeba jeszcze poznać szczegóły i je przeanalizować".
Z kolei Boris Johnson, szef brytyjskiej dyplomacji, stwierdził, że "ten historyczny szczyt nie jestem celem samym w sobie". - Wielka Brytania będzie nadal współpracować z naszymi międzynarodowymi partnerami w celu ścisłego egzekwowania wprowadzonych sankcji, aż Korea Północna przemieni swoje zobowiązania w konkretne kroki, które będą zmierzały do denuklearyzacji - stwierdził brytyjski minister.