Reklama

Prywatny detektyw na tropie szefa

Pracownicy Urzędu Morskiego wynajęli agencję detektywistyczną do tropienia dyrektora. Poskutkowało

Aktualizacja: 19.03.2010 01:56 Publikacja: 18.03.2010 20:38

Podwładni Mariusza Szuberta zlecili jego inwigilowanie prywatnej agencji detektywistycznej

Podwładni Mariusza Szuberta zlecili jego inwigilowanie prywatnej agencji detektywistycznej

Foto: Fotorzepa, Marcin Kamiński Marcin Kamiński

– Nikt nie słuchał naszych skarg na dyrektora, postanowiliśmy więc zdemaskować go i pokazać, czym ważny urzędnik państwowy zajmuje się w godzinach pracy – mówi pracownik Urzędu Morskiego, jeden ze zleceniodawców prywatnego śledztwa.

Podwładni zarzucali dyrektorowi Mariuszowi Szubertowi m.in. mobbing i lekceważenie związków zawodowych, a także to, że nie dba o bezpieczeństwo w portach. – Osobiście byłem na spotkaniu z wiceminister infrastruktury Anną Wypych-Namiotko, której przekazaliśmy uwagi w sprawie nieprawidłowości w działaniach dyrektora – mówi Piotr Laskowski, szef "Solidarności '80" w firmie.

Skargi niczego nie zmieniły. Dlatego w ubiegłym roku grupa pracowników złożyła się i wynajęła prywatną agencję detektywistyczną z Poznania. Teraz ujawniono dowody, które zgromadzili detektywi. O sprawie jako pierwszy napisał "Głos Pomorza".

Szuberta śledzono przez dwa tygodnie na przełomie czerwca i lipca 2009 r. Powstało 14 raportów dziennych opatrzonych zdjęciami i filmem wideo.

Kompletny materiał, do którego dotarła "Rz", nie zawiera dowodów na korupcję, ale stawia szefa Urzędu Morskiego w Słupsku w dwuznacznej sytuacji. Wynika z niego, że w godzinach pracy zajmował się m.in. organizacją rejsów morskich na rzecz firmy prowadzonej oficjalnie przez żonę (jachty wycieczkowe: "Szyper" i "Paweł").

Reklama
Reklama

Detektywi udawali klientów. "(...) o 11.40 zadzwonił w sprawie rejsu" – napisał w raporcie detektyw. "W tym czasie był u siebie w biurze. Figurant poinformował, że zajmuje się organizacją rejsów i chce ustalić szczegóły. W międzyczasie wyjechał do hurtowni alkoholi".

W raporcie odnotowano też, że podczas rozmowy o organizacji wycieczkowego rejsu szef słupskiego Urzędu Morskiego miał zasugerować, że "umie się dzielić pieniędzmi". – Wszystkie ustalone przez nas fakty osobiście potwierdzę w sądzie, jeśli będzie trzeba – mówi "Rz" szef detektywów z Poznania.

Mariusz Szubert złożył wniosek do prokuratury o zbadanie kulisów inwigilacji. Zarzutom zaprzecza: – Nie złamałem prawa, nie prowadzę działalności gospodarczej, a cała ta sprawa ma drugie dno, co niedługo udowodnię.

W Urzędzie Morskim w Słupsku wrze. – Wszyscy się teraz zastanawiają, czy sprawę wyjaśnią, czy wyciszą, bo przecież Szubert to kolega wiceministra ochrony środowiska Stanisława Gawłowskiego – mówi jeden z pracowników.

Dwa dni temu, gdy "Rz" pytała Ministerstwo Infrastruktury, nadzorujące urzędy morskie, dla resortu sprawy nie było. Kiedy wczoraj ponowiliśmy pytania, rzecznik ministerstwa Mikołaj Karpiński poinformował, że resort podjął decyzję o przeprowadzeniu kontroli "w zakresie organizacji i zarządzania Urzędem Morskim w Słupsku przez dyrektora Szuberta".

Kontrolę zlecono, bo 17 marca do ministerstwa trafiło pismo Julii Pitery, pełnomocnika rządu ds. walki z korupcją. Były w nim informacje o rzekomych nieprawidłowościach w słupskim UM. Karpiński przyznał też, że ministerstwo w 2009 r. ukarało upomnieniem Szuberta, bo miało sygnały, że wbrew poleceniom nie zakończył działalności gospodarczej.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama