Reklama

Doktor G. mówi, że nie chciał, ale dawali

„Nie ma mowy”, „proszę to zabierać” – mówi na filmach z ukrytej kamery Mirosław G., odmawiając przyjęcia łapówek od pacjentów.

Publikacja: 22.12.2008 02:01

Obrona Mirosława G. chce zburzyć obraz przedstawiony przez prokuraturę w akcie oskarżenia i przekonać sąd, że lekarz nie żądał dowodów wdzięczności. A nagminnie i wręcz natarczywie próbowali mu je dać pacjenci i ich bliscy.

Podczas sobotniej rozprawy w procesie Mirosława G. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa odtwarzano filmy przemawiające na korzyść kardiochirurga oskarżonego m.in. o korupcję oraz mobbing. Widać na nich, jak przed wyjściem z gabinetu jego rozmówcy usiłują zostawić koperty, zawiniątka i prezenty. „Nie ma mowy – jestem do dyspozycji, jakby co, chętnie pomogę” – zapiera się Mirosław G. „Proszę to zabierać” – mówi.

[wyimek]Lekarz chce udowodnić, że inicjatywa dawania upominków zawsze wychodziła od pacjentów [/wyimek]

Na filmie widać, jak kopertę z pieniędzmi chce dać G. m.in. lekarka, której bliskiego zoperował. Upominek, schowany w reklamówce, przynieśli świadkowie Jehowy (G. znalazł sposób, jak wykonać u takich pacjentów zabieg bez transfuzji krwi, na co ci się nie godzili). Po rozmowie lekarz odsyła dających. Nie bierze prezentów ani kopert. Takich filmów, które mają pokazać G. w innym świetle – zgłoszonych przez obronę – jest 11. – Chcieliśmy wykazać, że doktor Mirosław G. nie domagał się i nie uzależniał leczenia czy operacji od udzielenia mu korzyści majątkowych – mówi „Rz” mecenas Magdalena Bentkowska, adwokat oskarżonego. – Inicjatywa wręczenia prezentów pochodziła zawsze od pacjentów i ich rodzin. W sobotę pokazano też film z pierwszej wizyty Barbary Z. (żony pacjenta), który ma dowodzić, że lekarz i w tym przypadku nie chciał łapówki. Tydzień temu odtworzono drugą wizytę kobiety, podczas której dała ona G. książkę z włożoną kopertą. Na tym nagraniu, pokazanym w kampanii wyborczej, widać, jak kobieta, dając książkę, mówi: „Tak jak się umawialiśmy”.

Tymczasem na filmie z pierwszej wizyty widać, jak G. mówi kobiecie, że nie życzy sobie żadnych pieniędzy. Pytany, jak można się odwdzięczyć, odpowiada: „Lubię książki z dedykacją albo kartki na walentynki”. – Do tego odnosiły się późniejsze słowa „tak jak się umawialiśmy”, a nie do koperty – przekonywał sąd Mirosław G.

Reklama
Reklama

– Doktor G. będzie udowadniał, że nie domagał się łapówek, a jak ktoś wciskał mu kopertę, to ją przyjmował – komentuje prof. Zbigniew Hołda. – Ale niewątpliwie przypadki, kiedy odmawiał wzięcia łapówki, będą miały znaczenie dla oceny jego postawy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama