[b]RZ: Czy jakiś polityk prosił panią o interwencję w sprawie publikacji pracy magisterskiej Zyzaka?[/b]

[b]Prof. Barbara Kudrycka:[/b] Nie. To moja inicjatywa, bo rozumiem, na czym polega funkcjonowanie organów państwa, a także wolność słowa, o której tak dużo mówimy.

[b]To znaczy?[/b]

W demokratycznym państwie wolność słowa powinna być szeroko respektowana. Jednak kończy się, jeśli zaczyna szkodzić innym i narusza ich godność.

[b]Zleca więc pani kontrolę, bo praca magisterska Zyzaka naruszyła godność Lecha Wałęsy?[/b]

Raczej działam profilaktycznie, by w przyszłości na wszystkich uczelniach dbano o standardy przygotowania prac dyplomowych, w tym na tematy szczególnie wrażliwe. Poza tym nie zleciłam kontroli, tylko wystosowałam list do przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej z prośbą, aby wziął pod uwagę możliwość rozpoczęcia procedury akredytacyjnej Wydziału Historii UJ w trybie nadzwyczajnym. Kierowałam się medialnymi informacjami i opiniami historyków o tym, że mogło nastąpić naruszenie zasad metodologii i warsztatu naukowego przy przygotowywaniu pracy magisterskiej Pawła Zyzaka.

[b]Czytała pani jego książkę o Lechu Wałęsie?[/b]

Nie, i nie zamierzam tego robić. Nie wiem też, w jakim stopniu książka odzwierciedla pracę magisterską. Mogą to być dwie różne pozycje i PKA może nie stwierdzić żadnych uchybień w przygotowaniu pracy magisterskiej.

Czemu zajęła się pani akurat pracą autorstwa Zyzaka?

Powód jest prosty. Minister powinien reagować, kiedy istnieje domniemanie naruszenia standardów określonych przez państwo, w tym przypadku chodzi o standardy tworzenia prac magisterskich.

[b]Jedna książka powinna być powodem kontroli PKA na wydziale?[/b]

Nie książka będzie przedmiotem oceny PKA, ale jakość pisanych i bronionych prac magisterskich.

[b]Czego się pani spodziewa po tej kontroli?[/b]

Spodziewam się, że w razie stwierdzenia przez PKA jakichkolwiek uchybień Wydział Historii UJ uwzględni zalecenia komisji i podejmie starania, by standardy powstawania prac magisterskich na tak prestiżowej uczelni były zawsze respektowane.