Blisko osiem godzin Zbigniew Ziobro składał zeznania w charakterze świadka w Prokuraturze Okręgowej w Płocku. Bada ona, czy pełniąc funkcję ministra sprawiedliwości, nadużywał władzy i stosował mobbing. Tak twierdzi kilku prokuratorów.
Jednym z nich jest Małgorzata Wilkosz-Śliwa, która – jak dowiedziała się „Rz” – uczestniczyła w czwartkowym przesłuchaniu Ziobry.
– Była obecna jedna z osób, które mają status pokrzywdzonych. To zgodne z przepisami – podkreśla Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Kim jest Małgorzata Wilkosz-Śliwa? Za rządów SLD była rzecznikiem prokuratora generalnego. Nieraz krytykowała posła Ziobrę i wchodziła z nim w ostre publiczne dyskusje.
W 2005 r. z ramienia SdPl konkurowała z nim w Krakowie w wyborach do Sejmu. Gdy Ziobro został ministrem, oddelegował ją do Prokuratury Rejonowej w Zabrzu, co część środowiska uznała za zesłanie i odwet. Wilkosz-Śliwa miała tytuł prokuratora Prokuratury Krajowej.
Zbigniew Ziobro chciał także usunąć ją ze służbowego mieszkania. Uznał, że jej się nie należy.
W śledztwie płockiej prokuratury przeciwko byłemu szefowi resortu sprawiedliwości występują też m.in. Marek Staszak (również czuje się pokrzywdzony przez próbę usunięcia ze służbowego lokum) i Józef Niekrawiec odwołany ze stanowiska szefa opolskiej prokuratury.
Jak Zbigniew Ziobro odpierał sugestie byłych podwładnych, którzy zarzucają mu mobbing i naciski? Nie wiadomo. Treść zeznań jest objęta tajemnicą.
– Zostałem zaproszony, by tłumaczyć się z tego, że jako prokurator generalny podejmowałem decyzje o wszczęciu śledztw przeciwko prokuratorom podejrzewanym o udział w korupcji, nieprawidłowościach i patologiach – mówił Ziobro, zanim wszedł na przesłuchanie. Stawił się na nie po czwartym wezwaniu.