Reklama
Rozwiń
Reklama

Matka Róży u śledczych

Czy dokument, który Wioletta Woźna podpisała w szpitalu, pozwalał lekarzom poddać ją sterylizacji?

Publikacja: 01.09.2009 03:54

W czwartkowym wydaniu online ujawniliśmy, że Wioletta Woźna, matka małej Róży, podczas porodu została wysterylizowana. Jak mówi – bez jej wiedzy i zgody.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła z urzędu Prokuratura Rejonowa w Szamotułach. Dziś przesłucha pokrzywdzoną. – Początkowo czynności z jej udziałem miały się odbyć w poniedziałek. Adwokat poprosił jednak o zmianę terminu – wyjaśnia Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Tymczasem – jak przyznają śledczy – istnieje podpisana przez Wiolettę Woźną zgoda na cesarskie cięcie oraz tzw. ewentualne rozszerzenie zabiegu. Dokument przesłał szpital.

Czy taki zapis pozwala lekarzom na dokonanie sterylizacji? – Sytuacja jest bardzo złożona – przyznaje Krzysztof Kordel, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Poznaniu. – W ustawie o zawodzie lekarza istnieje zapis mówiący o tak zwanym wyjątku terapeutycznym. Pozwala on lekarzowi zmienić zakres zabiegu już podczas jego trwania. Może to uczynić, tylko kiedy wynikną okoliczności, których wcześniej nie sposób było przewidzieć. Decyzję musi jednak poprzedzić konsultacja z innym lekarzem, a po zabiegu trzeba o wszystkim poinformować pacjenta.

Nie przesądza on jednak, czy w Szamotułach doszło do takiego właśnie przypadku. – Nie znam dokumentacji. Wszczęliśmy postępowanie w tej sprawie – podkreśla.

Reklama
Reklama

Adwokat Wioletty Woźnej jest pewna swego. – Jedyne pytanie brzmi: czy podpisanie zgody na cesarskie cięcie jest równoznaczne ze zgodą na ubezpłodnienie. Konsultowałam się ze specjalistami. Moim zdaniem nie jest – podkreśla mecenas Małgorzata Heller-Kaczmarska.

By rozstrzygnąć wątpliwości, śledczy będą musieli powołać biegłych. Najprawdopodobniej jednak nie uczynią tego już prokuratorzy z Szamotuł. Jak udało się ustalić “Rz”, rozważają oni, czy nie wyłączyć się z tej sprawy.

O Wioletcie Woźnej i jej konkubencie stało się głośno, kiedy sąd odebrał im nowo narodzoną córkę Różę. Wnioskował o to kurator. Zwracał uwagę, że w domu panuje bałagan, a matka jest niezaradna. Rodzice Róży wychowują jeszcze troje innych dzieci.

W ubiegłym tygodniu pani kurator dotychczas zajmująca się rodziną poprosiła o odsunięcie od sprawy.

– Przekonywała, że czuje się niekomfortowo i trudno jej wytrzymać presję związaną ze sprawą. Jej wniosek został rozpatrzony pozytywnie – tłumaczy Arkadiusz Rybarczyk, wiceprezes Sądu Rejonowego w Szamotułach.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
awaria ciepłownicza
Zimne kaloryfery w Ursusie i we Włochach. Lista adresów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama