Andrzej M., członek Komisji Majątkowej, oraz Barbara K., jej protokolantka, stracili funkcje. Decyzję o ich odwołaniu podjął szef MSWiA Jerzy Miller.

Ma to związek z zarzutami, jakie obojgu postawiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie badająca nieprawidłowości w Komisji Majątkowej.

W sumie podejrzanych w całej sprawie jest siedem osób. Ciążą na nich zarzuty korupcji oraz poświadczenia nieprawdy.

„Rz” kilka dni temu ujawniła, że zarzuty mają związek z orzeczeniem zespołu orzekającego Komisji Majątkowej z 10 czerwca 2008 r. Dokument został podpisany przez czteroosobowy zespół i dotyczył przekazania gruntów poznańskiemu zakonowi elżbietanek. Na jego mocy siostry otrzymały 47 ha ziemi na warszawskiej Białołęce. Komisja wyceniła wartość terenu na ponad 30 mln zł. Zaraz potem zakon za taką sumę sprzedał grunt Sławomirowi M., biznesmenowi z Pomorza, który do dziś za niego nie zapłacił. Tymczasem władze Białołęki twierdzą, że teren jest warty 240 mln zł.

Wśród podejrzanych znaleźli się także zasiadający w komisji z ramienia strony kościelnej ks. Mirosław Piesiur i warszawski prawnik Krzysztof Wąsowski. Duchowny przez wiele lat był wiceszefem komisji, z której odszedł w listopadzie 2009 r. Zastąpił go właśnie mecenas Wąsowski. Czy on też zostanie odwołany z komisji?

– Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski biskup Stanisław Budzik zbada sprawę w tym tygodniu i wówczas podejmie decyzję – mówi „Rz” ks. Józef Kloch, rzecznik episkopatu.

Sam Wąsowski w rozmowie z „Rz” podkreślał, że jest do dyspozycji zwierzchników kościelnych. „Podejmowane przez prokuraturę działania na pewno sparaliżują Komisję Majątkową (...). Pozostało bowiem niecałe 250 wniosków do rozpatrzenia” – mówił „Rz” mecenas Wąsowski.

Komisja Majątkowa decyduje o zwrocie Kościołowi nieruchomości Skarbu Państwa. W ciągu 20 lat swojej działalności rozpatrzyła prawie 3 tysiące wniosków. Zapowiadano, że z końcem 2010 r. komisja zakończy pracę.