– W tych wyborach nie chodzi tylko o 300 mld zł z Unii. Chodzi o to, by żyć godnie – mówi Jarosław Kaczyński w spocie, który od dzisiaj pojawi się w telewizjach i w internetowym kanale YouTube.
– To spot wieńczący telewizyjną kampanię wyborczą PiS. Mówi o zwycięstwie PiS i konieczności przeprowadzenia politycznej zmiany w Polsce – twierdzi eurodeputowany Tomasz Poręba, szef sztabu wyborczego PiS.
W trwającym 30 sekund filmie Jarosław Kaczyński przemawia m.in. na tle krótkich migawek z obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej, rozbawionych dzieci, radosnej rodziny, spotkania w warszawskiej Sali Kongresowej i patriotycznych demonstracji.
– Polacy zasługują na więcej. Zasługują, by żyć i pracować jak Europejczycy. Polacy ciężko pracują i uczciwie płacą podatki. Zasługują na godną pracę i godziwą płacę – mówi lider PiS i zarzuca szefowi rządu, że zawiódł nadzieje Polaków. „Nie sprostał ich ambicjom, nie spełnił obietnic. Czas na zmiany" – przekonuje.
Spot zamyka plansza z apelem: Zmień kraj. Zagłosuj.
– Nasz film jest prostym i czytelnym komunikatem: Donald Tusk zawiódł, ten rząd trzeba zmienić, a jedyną szansą jest PiS – mówi poseł Adam Hofman, rzecznik PiS.
– To film mobilizujący najtwardszy elektorat PiS, wahających się wyborców nie skłoni do głosowania na tę partię – ocenia w rozmowie z „Rz" poseł Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu PO, której opisaliśmy spot.
Inaczej reklamówkę PiS ocenia politolog dr Jacek Kloczkowski z Ośrodka Myśli Politycznej. –Są w nim akcenty patriotyczne. Pokazuje, że Polaków stać na więcej, i zachęca, by wzięli sprawy w swoje ręce 9 października. To trafny przekaz – ocenia. Zauważa, że klip jest też kontrą na niedawne spoty PO. – Między wierszami PiS puentuje, że jedynym pomysłem Platformy jest wziąć pieniądze z UE i je wydać – uważa.
To odniesienie do spotu, w którym politycy z PO deklarują, że wywalczą z Unii 300 mld zł dotacji. W kolejnym, wyemitowanym przed kilkoma dniami, mówią, jak wydadzą te pieniądze.
Posłanka Joanna Mucha (PO) przekonuje: pomożemy młodym, tworząc nowe miejsca pracy, a Bartosz Arłukowicz, że „300 mld z UE pozwoli budować szkoły i przedszkola". Premier Tusk stwierdza, że nasza przyszłość zależy od tego, czy wywalczymy te pieniądze. – Wszyscy wiemy, że nikt tego za nas nie zrobi – mówi.
– To również jest próba mobilizacji twardego elektoratu. Straszenie złym PiS już nie działa, więc PO wprowadza inny element zagrożenia: PiS tego nie załatwi – komentuje dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego. – Trudno ocenić, czy taka reklama skłoni wahających się wyborców do zagłosowania na PO.
Zdaniem dr. Kloczkowskiego to PiS był ostatnią ekipą, która wywalczyła korzystne dla Polski zapisy w budżecie UE.