W najnowszym numerze „Uważam Rze" Jacek i Michał Karnowscy rozmawiają z Tomaszem Kaczmarkiem, byłym agentem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To m.in. on doprowadził do zatrzymania Beaty Sawickiej, podejrzanej o korupcję. W ostatnią środę byłą posłankę PO sąd skazał na trzy lata więzienia za płatną protekcję, żądanie i przyjęcie łapówki.
- Co pan czuł, gdy słuchał uzasadnienia wyroku? - pytają Karnowscy.
- Nie ukrywam, że satysfakcję - odpowiada Kaczmarek. - (...) Co dodatkowo ważne, sąd stwierdził, że nie było żadnego uwodzenia Beaty Sawickiej, a głównym motywem jej działania nie było żadne zauroczenie, ale zwykła ordynarna chciwość. (...)
Karnowscy: Zrobiono z pana lowelasa, który usidla swe ofiary. Nie ruszało to pana w ogóle?
Kaczmarek: (...) Ruszyła mnie inna rzecz - że osoba odpowiedzialna za moje bezpieczeństwo, która powinna chronić moje dane i mój wizerunek, nic w tym czasie nie zrobiła, by mi pomóc, by mnie chronić. Mam na myśli szefa CBA, następcę Mariusza Kamińskiego, pana Pawła Wojtunika.
Karnowscy: Wydał pana na łup polityczny?
Kaczmarek: Tak to oceniam. (...)
Karnowscy: Na czym to polegało?
Kaczmarek: Jeszcze gdy szefem biura był Mariusz Kamiński, wystosował zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa polegającego na ujawnieniu moich danych osobowych. Chwilę potem został odwołany ze stanowiska. Przyszedł Paweł Wojtunik. (...) Gdy prokuratura w tempie błyskawicznym odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, używając argumentu, iż opinia publiczna ma prawo być informowana o ważnych sprawach, Paweł Wojtunik akceptuje taki stan rzeczy. (...) Życie, bezpieczeństwo moich bliskich, a pewnie i moje, były zagrożone. Wszyscy gangsterzy, kryminaliści, których rozpracowywałem przez poprzednie lata, mieli mnie jak na widelcu. A to są ludzie, którzy nie wahają się strzelać, podkładają sobie bomby czy porywają bliskich.