Marek Pyza pisze: „Na niedawnej konferencji prasowej Donald Tusk zapowiedział: „Będziemy starali się we wrześniu przedstawić bardzo precyzyjnie, na  czym polega problem: przerostów administracyjnych i nieporozumień i przekłamań, jeśli chodzi o obliczanie ilości urzędników w porównaniu do przeszłości".

Ale przecież rząd od pięciu lat zapowiadał ograniczenie biurokracji, wielkie cięcia i ogromne oszczędności dla budżetu w trudnych czasach kryzysu.

Fundacja Republikańska przygotowała raport „Zatrudnienie w administracji rządowej – dynamika i koszty". Jej eksperci przestudiowali oficjalne dane GUS i Ministerstwa Finansów, a także informacje uzyskane na potrzeby tej analizy od większości urzędów administracji rządowej (część nie zechciała ich ujawnić).

W samym tylko Ministerstwie Finansów zatrudnionych jest ponad... 51 tys. osób, a w ostatnich czterech latach koszty administracji centralnej wzrosły o ponad 10 mld zł. To połowa wszystkich środków wydanych w 2011 r. na obronę narodową.

O raku biurokracji toczącym polskie państwo pisze w „Uważam Rze" także Bronisław Wildstein. „Ta biurokracja średniego szczebla stanowi jeden z elementów establishmentu III RP, a w każdym razie funkcjonuje z nim w symbiozie i w dużej mierze odpowiada za stan rzeczy w naszym kraju. Jej działanie potęgowane jest przez ustawotwórczą beztroskę naszych parlamentarzystów, którzy licytują się w liczbie przyjętych regulacji".

W numerze

- Amber Gold: dla kogo złote góry

- Uderz w rząd, Lisowie się odezwą